Probiotyki - nie dla wszystkich?

Probiotyki, od jakiegoś czasu, są tematem niezwykle popularnym. Rzecz jasna nie ma co się dziwić, gdyż jest mało środków, które mogą działać z tak wielką korzyścią na różnych płaszczyznach funkcjonowania organizmu. Część z Was zapewne zdaje sobie sprawę, że zdrowie czy nawet podstawy kształtowania sylwetki leżą właśnie w jelitach. Warto jednak wiedzieć, że ich przyjmowanie nie każdemu będzie służyć…

Probiotyki – nie dla wszystkich?

Jak to się mówi, wszystko ma swój początek w jelitach. Jest to stuprocentowa prawda! To właśnie tam znajduje się większość naszej odporności i tam upatrujemy możliwości związanych z przyswajaniem korzystnych dla organizmu elementów odżywczych z pożywienia. W zasadzie estetyczna sylwetka powinna iść w parze ze zdrowie, choć osoby trenujące bardzo często idą na skróty, odpuszczając dbanie o tak istotny czynnik. Nie zdają sobie jednak sprawy o ile łatwiej byłoby pracować nad masą mięśniową, podnoszeniem parametrów fizycznych czy redukowaniem nadmiaru zmagazynowanego tłuszczu, gdyby zadbali o podstawy. Czyli w tym przypadku florę bakteryjną jelit. Na szczęście coraz większa ilość dietetyków obeznanych w temacie zaleca włączenie probiotyków do codziennej suplementacji. Tym bardziej, że większość z nas ma nadwyrężoną barierę jelitową. Choćby na skutek stosowania antybiotykoterapii. Chyba każdemu z nas w dzieciństwie przepisywano antybiotyki i to już dobry powód, aby zacząć wdrażać probiotykoterapię. Nie wspominając już o innych czynnikach zaburzających florę bakteryjną jelit, z którymi de facto często mamy do czynienia na co dzień. Do głównych zalet stosowania probiotyków zaliczymy ograniczenie powstawania szkodliwych stanów zapalnych, usprawnione wytwórstwo GABA oraz niektórych witamin, dobroczynne działanie na układ pokarmowy, zmniejszenie skutków stresu, lepsze trawienie czy podwyższoną odporność i sprawniej funkcjonujący układ immunologiczny. Rewelacja, prawda? Cóż… Niestety czasem zdarzają się przypadki, w których osoba stosująca probiotyki może odnotować nie tylko brak rezultatów, ale nawet pogorszenie samopoczucia. Często dotyczy to również produktów fermentowanych (np. kapusta kiszona czy kiszone ogórki), które to z reguły wspierają probiotykoterapię.

bakterie widoczne pod lupą

Warto wspomnieć, że wdrażanie środków probiotycznych powinno być czynnością indywidualną, zależną od stosunku rodzajów bakterii zamieszkujących nasze jelita. Mówi się „co za dużo, to nie zdrowo” – jest to jak najbardziej na miejscu. Aczkolwiek w tym przypadku również zbyt małe ilości konkretnych szczepów mogą szkodzić. Kluczem jest zatem równowaga. Do najczęstszych powodów pogorszenia stanu po probiotykach są bakterie mlekowe i kwas mlekowy. Co więcej, w tej kwestii chodzi przeważnie o SIBO, czyli przerost bakterii w jelicie cienkim. Jelito cienkie oraz jelito grube to dwa różne środowiska o unikalnych cechach i zawartości ilościowej i rodzajowej szczepów bakteryjnych. W jelicie cienkim, w porównaniu do jelita grubego, znajdują się naprawdę znikome ich ilości. Warto mieć na uwadze, że nie bez powodu przerost bakterii w tym miejscu charakteryzuje się jako infekcję typu chronicznego. Na temat SIBO, w pewnym zakresie, mieliście już okazję czytać na łamach SdW czy na MojeCialo.com. Zwróćmy jednak uwagę na to że u osób borykających się z tym problemem często odnotowuje się podwyższony poziom kwasu d-mlekowego. Chodzi zatem o zwiększoną liczbę bakterii posiadających zdolność do wytwórstwa owego kwasu. Bo to nie organizm sam w sobie produkuje kwas d-mlekowy, ale właśnie bakterie.

Najczęściej za nadmierne przemiany cukrowców do kwasu d-mlekowego w warunkach przerostu w jelicie cienkim odpowiadają bakterie Enterococus. Zapoznajcie się bardziej z tematem i dodatkowo sprawdźcie czy w probiotyku, po którym czujecie się gorzej, nie znajdują się typy bakterii odpowiedzialne właśnie za wspomniane wytwarzanie kwasu (np. L.acidophilus). Do najczęstszych objawów pogorszenia samopoczucia zaliczamy ogólne znużenie, bóle głowy czy tak zwane zjawisko „brain fog” (na skutek działania toksyn wydzielanych przez niekorzystne bakterie), wraz z zaburzeniami koncentracji. Pamiętajmy jednak, że bakterie jelitowe są w stanie produkować zarówno kwas d-mlekowy (ten zdecydowanie trudniej eliminować), jak i l-mlekowy. Najlepszą jednak opcją będzie zbadania stanu naszej flory bakteryjnej. Dzięki temu będziemy w stanie jednoznacznie określić jakie bakterie dokładnie występują w nadmiarze. Warto pamiętać, że SIBO – w którym odnotowuje się nadmiar kwasu d-mlekowego - z reguły powstaje w wyniku niedokwaśności żołądka lub na skutek wędrującego kompleksu mioelektrycznego (MMC). Dla przykładu, zaburzenia w sferze MMC - odpowiedzialnego za pozbywanie się niestrawionych elementów – doprowadzają do zalegania niestrawionych resztek. Co de facto stanowi pożywkę dla bakterii kolonizujących miejsca o ich znikomej ilości. Równowaga zostaje naruszona. Najczęstszym objawem są częste, chroniczne komplikacje od strony układu pokarmowego, nasilające się po spożyciu pokarmu – np. wzdęcia czy biegunki. W przypadku zaburzeń pasażu jelitowego (zależnie od ich natury), probiotyki mogą szkodzić, zasilając już wzmożoną kolonizację jelita cienkiego lub po prostu nie ulegną wchłonięciu (nie czyniąc przy tym żadnej pozytywnej różnicy).

rozsypane kapsułki

W wiadomości prywatnej zadano mi kiedyś pytanie czy histamina ma rzeczywiście tak duże znaczenie jeśli chodzi o funkcjonowanie jelit, a co za tym idzie probiotykoterapię. Jest to bardzo dobre pytanie, bo wiele osób w ogóle nie zwraca na to uwagi. Jak wiemy, układ pokarmowy oddziałuje na immunologię organizmu. Rzecz jasna obie kwestie są szczególnie istotne w kształtowaniu sylwetki. Histamina najczęściej kojarzy nam się z alergiami, a przynajmniej jeśli chodzi o jej nadmiar. Aczkolwiek sama w sobie jest istotna dla układu nerwowego, odpornościowego czy aktywności neurotransmiterów. Zaburzenie równowagi histaminy i wydzielanie jej zbyt dużych ilości może prowadzić w efekcie do nietolerancji histaminy. Organizm staje się zatem nadwrażliwy na produkty zawierające jej duże ilości. Do takich możemy zaliczyć właśnie produkty kiszone, jak np. ogórki czy kapusta. W normalnych okolicznościach „kiszonki” będą nieodłącznym wręcz elementem wsparcia przy probiotykoterpii. Rzecz jasna nie dotyczy to wyłącznie produktów kiszonych, ale i ogólnie rzecz ujmując długo dojrzewających. Czego dobrym przykładem są dojrzewające, twarde sery. Sama nietolerancja oznacza niedostateczne ilości lub nawet brak enzymu odpowiadającego za rozkład właściwego dla siebie związku. W tym przypadku chodzi o enzymy takie jak DAO oraz N-metylotransferaza histaminowa, znana pod skrótem HNMT. Przetestowanie aktywności enzymów będzie odpowiednim dowodem. Pierwszy z nich odpowiada za prawidłowy rozkład nadmiaru histaminy w jelitach, natomiast drugi przyczynia się do jej rozkładu w innych częściach organizmu. W takich okolicznościach unikamy produktów zarówno bogatych w histaminę, jak i stymulujących jej produkcję. Warto mieć na względzie, że dotyczy to również probiotyków zawierających specyficzne typy bakterii, które to doprowadzają do podniesienia poziomu histaminy. Do nich zaliczymy na przykład Lactobacillus bulgaricus i Lactobacillus reuteri. Jakie szczepy mogą nam z kolei pomóc w tego typu okolicznościach? Zdecydowanie w skład korzystnych bakterii będą wchodziły np. Lactobacillus plantarum czy Bifidobacterium longum.

W grupie ryzyka znajdują się również osoby borykające się z chorobami autoimmunologicznymi. Dlaczego? Otóż jak wspominałem, większość naszej odporności leży właśnie w jelitach. To właśnie środki probiotyczne mają wzmocnić immunologię organizmu. Z kolei w chorobach tego typu obserwuje się zaburzenia równowagi między konkretnymi ramionami układu immunologicznego (Th1 i Th2). Zatem zastosowanie konkretnych szczepów, przy dominacji któregoś z ramion i zarazem zaburzonej równowadze, może stymulować reakcję niewłaściwego ramienia, jednocześnie nasilając objawy i zwiększając stan zapalny. Do takich, których stosowanie wpływa na nasilenie reakcji Th1 zaliczymy chociażby Lactobacillus plantarum (dodatkowo ogranicza reakcję ze strony Th2) czy Lactobacillus bulgaricus.

Podsumowując temat probiotyków

Cóż… Nie należy się zrażać, bo wyjątki od reguły zawsze się znajdą. Nie zmienia to faktu, że dla większości osób probiotyki będą niosły za sobą cały wachlarz potencjalnych korzyści. Radziłbym to jednak potraktować jako wskazówkę, aby przed wszelkimi działaniami żywieniowo – suplementacyjnymi określić stan swojego organizmu odpowiednimi badaniami. Fakt, gdyby zebrać to wszystko „do kupy”, nie wychodzi tanio. Pamiętajcie: zdrowie jest bezcenne!