Berberyna dla mięśni i na depresję

Berberyna jest jednym z tych związków roślinnych, które przedstawiają się nad wyraz korzystnie, jeśli chodzi o wpływ na nasz organizm. Tym bardziej, że możemy po niej oczekiwać pozytywnego działania na kilku płaszczyznach: poprawi samopoczucie i oddali stres, ułatwi pracę nad sylwetką oraz polepszy zdrowie. W tkwi magia berberyny?

Stres, depresja i istotne neuroprzekaźniki

Spadki nastroju to zjawisko, którego w zasadzie doświadczyli już wszyscy. Podobnie z dolegliwościami układu pokarmowego. Znamy doskonale uczucia smutku i spadku komfortu psychicznego, co przekłada się na obniżenie samopoczucia. Poza tym, stres jest codziennym towarzyszem naszego życia... Jest z nami dosłownie na każdym kroku. Stresor (bodziec stresowy) dostarczający nam dużej dawki stresu w danym momencie pociąga za sobą całą kaskadę zmian wewnątrz naszego organizmu. Na skutek tego dochodzi do wydzielania określonych dla okoliczności neurotransmiterów, które to w mniejszym lub większym zakresie oddziałują na obszary naszego mózgu. Wszystko w zasadzie prowadzi także do nadmiernego wydzielania się hormonu stresu, zaś utrzymywanie jego wysokiej produkcji / wysokiego poziomu nie sprzyja zarówno zdrowiu, jak i samopoczuciu. Oczywiście utrudnia to również pracę nad poprawą sylwetki – czy to budowaniu jakościowej masy mięśniowej, czy redukowaniu nadmiaru zmagazynowanej tkanki tłuszczowej. Z tego idzie dość prosty wniosek: każdy doświadcza jakiejś dawki stresu, który dość szybko mija. Zazwyczaj są to drobne sprawy typu mandat, niepochlebna nota, przypomnienie sobie o czymś ważnym czy też zła ocena za projekt na uczelni. Nie ma w tym nic niezwykłego i taki stres nie jest dla nas aż tak szkodliwy. Co za tym idzie, podobnie jest z wydzielającym się w takich okolicznościach kortyzolem (hormon stresu) – mamy wszak sprzężenie zwrotne! Wiadomo, stresory o których wspomniałem doprowadzają przede wszystkim do wzrostu serotoniny, noradrenaliny, owocując tym samym podniesieniem CRH, poprzez wpływ na podwzgórze. Stamtąd już naprawdę bardzo blisko do pobudzenia wytwórstwa kortyzolu. Za sprawą zjawiska, nazywanego fachowo sprzężeniem zwrotnym, gdzie wydzielanie CRH jest blokowane, a dzięki temu stopujemy dalszą, nadmierną produkcję kortyzolu.

Wszystko ładnie się zamyka! Gorzej jednak, jeśli żyjemy w stresie i mamy do czynienia z tak zwanym stresem permanentnym. Wspomnę jeszcze, że wymienione wcześniej noradrenalina oraz serotonina to jedne z istotniejszych dla nas neuroprzekaźników. Szczególnie serotonina może być związana ze spadkami samopoczucia, wahaniami nastrojów i wręcz stanami depresyjnymi. Wszak depresja w dużej części bierze się ze stresu, a właściwie jest odpowiedzią na stres permanentny. Na niego właśnie organizm reaguje zarówno na płaszczyźnie fizycznej, jak i psychicznej. Uczucie smutku, niespełnienia i stosunkowo stałego przygnębienia do najczęstsze objawy depresji. Do tego nierzadko dochodzą jeszcze bezsenność lub nadmierna ospałość. To z kolei negatywnie rzutuje na poziom naszej energii i witalność, a także regeneracji psycho – fizycznej. Czy to stany depresyjne, czy stres typu chronicznego, podstawowym elementem działań będzie regulacja neuroprzekaźników, dzięki którym porozumiewają się ze sobą nasze neurony. Mowa przede wszystkim o serotoninie, gdyż zarówno jej nadmiar, jak i niedobór mogą wpłynąć na zmiany w naszym zachowaniu oraz samopoczuciu.

kupka żółtego proszku na białym tle - berberyna

Stres typu chronicznego jest równoznaczny ze wzrostem poziomu tryptofanu, natomiast w wyniku jego przemian powstaje serotonina. Dochodzi do nadmiernej i zarazem niekorzystnej stymulacji osi podwzgórze – przysadka – nadnercza. Nadmierne i utrzymujące się ilości owego neuroprzekaźnika będą wówczas skutkowały stanami lękowymi i towarzyszącym, sprowadzającym nasze samopoczucie w dół uczuciem przygnębienia. Z kolei niedobór serotoniny objawiać się będzie głównie obniżeniem tętna, apatią, problemami z koncentracją, zaburzeniami snu i dekoncentracją. Nie powinno się też pomijać istotnej roli innych neuroprzekaźników mających związek ze stanami depresyjnymi. Mowa o dopaminie, noradrenalinie oraz GABA. Dwa pierwsze wymienione elementy zaliczamy do katecholamin odpowiadających za dobry nastrój i motywację. W dużej mierze chodzi o deficyt noradrenaliny, który jest dość ściśle powiązany ze stanami depresyjnymi, na drodze spadku aktywności neuronów odpowiedzialnych za jej wytwarzanie. Do pary z dopaminą biorą aktywny udział w procesach natury emocjonalnej i odpowiadają za dobry nastrój. Warto wspomnieć, że dopamina nazywana hormonem szczęścia odpowiada też za tzw. uczucie euforii. Niedobory dopaminy są powiązane ze spadkiem koncentracji, mgłą umysłową i znacznym obniżeniem nastroju. GABA natomiast jest czynnikiem regeneracyjnym, odpowiadającym za głęboki sen wpływający „restartująco” na obszary psychiczny i fizyczny.

Depresja ma wpływ na mięśnie

Jak wspominałem, wszystkiemu winien jest stres. Życie w warunkach stresu permanentnego ciągnie za sobą liczne zmiany w organizmie, które to mają swój początek głównie w podniesieniu poziomu noradrenaliny czy serotoniny. Obciążona i nadmiernie aktywna staje się cała oś podwzgórze – przysadka – nadnercza. Dochodzi do znacznego zwiększenia wydzielania kortykoliberyny. Oczywiście na koniec mamy do czynienia z nadmiarem kortyzolu, czyli hormonu stresu. Ponadto, niektóre źródła wspominają, że stany depresyjne są ściśle powiązane z zaburzeniami na tle hormonów gruczołu tarczowego. Nie ma wątpliwości, że depresja ogranicza nasze możliwości do kształtowania estetycznej sylwetki. Zarówno względem budowania muskulatury, jak i redukowania nadmiaru zmagazynowanego tłuszczu. Warto wspomnieć, że hormon tyreotropowy (TSH) wydzielany przez przedni płat przysadki mózgowej spełnia się w roli informacyjnej na temat ilości hormonów produkowanych przez naszą tarczycę. Gruczoł ten z kolei jest jakby filarem efektywnego odchudzania. Sprawnie funkcjonujący to chociażby właściwe i korzystne dla spalania tkanki tłuszczowej tempo metabolizmu. Poza tym, zarówno wspomniana noradrenalina, hormony gruczołu tarczowego, jak i TSH są elementami uznanymi za czynniki sprzyjające pozbywaniu się odłożonej tkanki tłuszczowej. W dużej mierze wykazują działanie lipolityczne, podczas gdy kortyzol jest hormonem o działaniu tuczącym. Zatem logicznym wnioskiem będzie, że nadmiar kortyzolu przy jednoczesnych zaburzeniach wytwarzania pozostałych wymienionych będzie okolicznością promującą magazynowanie tłuszczu.

Umięśniony mężczyzn na siłowni

Poza tym, zaburzenia między serotoniną, noradrenaliną oraz kortykoliberyną są najczęściej powiązane z zaburzeniami apetytu. Warto nadmienić, że problemy z tarczycą – takie jak np. niedoczynność – są bardzo często związane z obniżonym poziomem hormonu leptyny, odpowiadającej za odczuwanie sytości. Hormon, który jest w zasadzie syntetyzowany przez adipocyty pełni rolę informatora naszego mózgu na temat dostępnych pokładów energii na dany moment. Zaburzenia gospodarki hormonalnej organizmu to nieodzowny towarzysz stresu permanentnego prowadzącego do depresji. Tak jak możemy mieć do czynienia z problemem leptynowym, tak dodatkowo możemy uświadczyć komplikacji od strony insuliny. Intensywny stres, zaburzenia żywieniowe i problemy ze snem oraz regeneracją mogą doprowadzić do zmniejszenia wrażliwości tkanek i komórek na insulinę, a następnie dochodzi do uniewrażliwienia receptorów na leptynę. Tempo metabolizmu spada. Zaburzenia gospodarki hormonalnej w depresji nie omijają też somatotropiny i testosteronu. Jeśli dodamy do tego problemy z hormonami tarczycy i utrzymujący się nadmiar kortyzolu, to mamy mocno utrudnione zadanie także jeśli chodzi o budowanie masy mięśniowej. Tak po prawdzie to sprawne wydzielanie hormonów anabolicznych i czynników odpowiedzialnych za rozbijanie tłuszczu zapasowego odpowiadają za jakościowy wzrost masy ciała (przyrosty beztłuszczowej masy ciała). Przy takich komplikacjach dochodzi do zwiększonego inicjowania, a wręcz promowania katabolizmu białek przy jednoczesnym odkładaniu tkanki tłuszczowej.

Berberyna na „deprechę”?

Mimo wszystko to serotoninę uznaje się za klucz do przeciwdziałania stanom depresyjnym. Klasyczne leki zaliczane do grupy antydepresantów bazują na wpływie na zjawisko wychwytu zwrotnego serotoniny. Jaka magia tkwi zatem w berberynie, że jest powiązana zarówno z naszymi neuroprzekaźnikami, jak też wykazuje potencjał antydepresyjny? Zacznijmy od tego, iż berberyna jest aktywnym składnikiem berberysu, który swego czasu dość powszechnie występował na terenach Europy. Ilość owych roślin dość szybko zmalała za sprawą rolników obawiających się o swoje plony. Wówczas winiono krzew za stanowienie znakomitej pożywki dla rozwoju tak zwanej rdzy zbożowej, jednakże w Chinach ceniono sobie jej właściwości lecznicze i prozdrowotne. Potencjał antydepresyjny wywarów z berberysu odkryto już dawno temu. Może nie do końca zdawano sobie sprawę z natury depresji, aczkolwiek stosowano je przy chorobach, w których nierzadko objawami były stany lękowe.

Krzyczący, zestresowany mężczyzna trzymający się za głowę

Analizując krok po kroku zarówno naturę schorzenia, jak i mechanizmy działania samych leków, zaczęto upatrywać na tej płaszczyźnie stosunkowo duże możliwości w głównym składniku aktywnym wspomnianej rośliny – w berberynie. Doprecyzowano swoje przypuszczenia przy okazji dodatkowych badań nad enzymem monoaminooksydazy (inaczej MAO lub oksydaza monoaminowa). Jedne z ciekawszych i zarazem nowszych podejść do zwalczania depresji jest stosowanie fenyloetyloaminy, która musi jakby współzawodniczyć z tryptofanem o dostęp i oddziaływanie na nasz mózg z racji, iż wykorzystują ten sam szlak transportowy. Takim sposobem ograniczamy możliwości wykorzystania tryptofanu do wytworzenia nadmiernych ilości wspomnianej serotoniny. Co ciekawe, to nie jedyna droga. Oksydaza monoaminowa jest w stanie rozkładać większość neuroprzekaźników, których to zaburzenia ilościowe prowadzą do stanów depresyjnych. Jak wspomnieliśmy zarówno nadmiar, jak i niedobór mogą wyrządzić poważne szkody w naszym organizmie. Nawiązując do tego, nie zdziwi nikogo fakt, że dążymy do ograniczenia enzymu, który w tkance nerwowej jest w stanie rozłożyć czy to serotoninę, czy noradrenalinę. W 2007 i 2008 roku przedstawiono sensowne badania, które jasno przedstawiały potencjał berberyny jako tak zwanego inhibitora monoaminooksydazy. Wstrzymywała enzym, a zatem podnosiła stężenie kluczowych neuroprzekaźników w mózgu i jednocześnie nie dopuszczała do wystąpienia niedoborów szczególnie serotoniny.

Podsumujmy berberynę

W temacie depresji okazuje się, że istotne jest zmniejszenie poziomu stresu i samej ekspozycji na czynniki stresowe. Za pomocą określonych środków można regulować wytwarzanie i poziom neuroprzekaźników odpowiedzialnych za nasz stan emocjonalny, a co za tym idzie kształtowanie sylwetki. Doprowadza to też do optymalizacji poziomu oraz wytwórstwa hormonów warunkujących komfort psychiczny. To z kolei korzystnie odbija się na możliwościach do pracy nad sylwetką.

Warto jeszcze wspomnieć, iż berberynie przypisuje się nie tylko właściwości antydepresyjne, ale również przeciwbakteryjne, przeciwzapalne i antyoksydacyjne. Poza tym, niektóre źródła sugerują, iż berberyna wykazuje działanie obniżające i stabilizujące poziom cukru czy cholesterol. Chodzi też o zmniejszenie oporności na insulinę i zarazem optymalizację jelitowej flory bakteryjnej, dzięki czemu zmniejsza się wchłanianie cukrowców w jelitach. Poza tym, mówi się o pozytywnym wpływie związku dla osób borykających się z zespołem metabolicznym, otyłością czy cukrzycą. Niektórzy porównują ją nawet z metforminą. Tak po prawdzie jednak wszystko jest ze sobą w jakiś sposób powiązane… Zacznijmy zatem baczniej obserwować nasz stan emocjonalny, analizować nasze odczucia oraz dbać o zdrowie i komfort psychiczny. Cały ten „syf” przez stres – o czym pisałem już w innym artykule publikowanym na łamach SdW.

Przydatne linki:

Pin It