Częste problemy hormonalne u kobiet

Zaburzenia hormonalne czy problemy hormonalne kobiet mają miejsce bez względu na to, czy zdajemy sobie z nich sprawę, czy też nie. Często coś, co uważamy za normę, wcale nie mieści się w granicach optymalnego zachowania organizmu - np. bolesny PMS. Z jakimi kłopotami często borykają się kobiety?

Problemy hormonalne kobiet to nic nadzwyczajnego. Zaburzenia spowodowane hormonami często istnieją nawet pomimo tego, że uważamy, iż dana sytuacja jest całkiem normalna. Zacznijmy od tego, że zarówno układ hormonalny, jak i immunologiczny są u kobiet szczególnie wrażliwe oraz niestety dla wielu (w tym rzecz jasna kobiet) skomplikowane. Oba układy bardzo często są ze sobą ściśle powiązane.

Wydawać by się mogło, że kobiety aktywnie fizycznie, a szczególnie zawodniczki przygotowujące się do startu, powinny być nad wyraz świadome… W rzeczywistości często jest niestety wręcz przeciwnie! Ich układ hormonalny i odpornościowy starają się zasuwać na wielokrotnie wyższych obrotach – są szczególnie obciążone.

Testosteron – nie tylko „męska sprawa”

Testosteron był od zawsze wizytówką prawdziwego faceta i w zasadzie wiele osób uznaje go za wyłącznie męski hormon. Nic dziwnego, bo przecież jest dominującym hormonem płciowym mężczyzny i zarazem sprzyjającym funkcjom anabolicznym w przypadku aktywności sportowej. Zacznijmy od tego, że testosteron w naturalnej formie jest wytwarzany przez kilka obszarów. Mianowicie, chodzi o korę nadnerczy, komórki Leydiga w jądrach (u mężczyzn), jajniki oraz łożysko (ciąża). Jak widać, kobiety również posiadają testosteron, zaś utrzymanie jego normy fizjologicznej jest istotne również dla nich.

Co nie zmienia faktu, że bez względu na płeć zarówno zbyt wysoki, jak i nazbyt niski poziom hormonu powoduje sporo komplikacji. Poziom testosteronu spada poniżej normy fizjologicznej w wyniku starzenia. Najczęściej, w pewnym wieku, wróży to po prostu stan premenopauzy. Kłopoty na tle produkcji testosteronu mogą wywodzić się z problemów z przysadką mózgową lub podwzgórzem. To właśnie podwzgórze oddziałuje na przysadkę, zaś ta wydziela hormon pobudzający między innymi jajniki do testosteronowego wytwórstwa.

Co ciekawe, testosteron sprzyja optymalnemu przyswajaniu wapnia oraz wytwórstwu erytrocytów w szpiku kostnym. Żadnego z hormonów nie należy ograniczać niemalże do zera – zarówno pod kątem ilości, jak też aktywności. Poza tym zbyt niski poziom testosteronu (utrzymujący się poniżej normy fizjologicznej) u kobiet, może posłużyć jako dobry wskaźnik oraz informacja, że coś się dzieje.

czarnoskóra kobieta z miesiączkowym bólem brzucha

Oczywiście mogą być pewne różnice między kobietami aktywnymi fizycznie, a nieaktywnymi. Organizm tych pierwszych jest znacznie bardziej obciążony, przez co są narażone na inne komplikacje. Chodzi między innymi o zaburzenia pracy hormonów gruczołu tarczowego (tarczyca), albo chociażby nabawienie się problemów o podłożu autoimmunizacyjnym. Krzywdzący może być zbyt niski poziom testosteronu, który przez większość kobiet jest uznany za dobre zjawisko.

No bo przecież męski hormon odpowiadający za męskie cechy fizjologiczne i ich kształtowanie – „po co mi on”. Nic bardziej mylnego! Utrzymujący się poniżej norm fizjologicznych testosteron u kobiet najczęściej objawia się drastycznym obniżeniem libido, a nawet zanikaniem orgazmów w trakcie stosunku. To już nie brzmi fajnie, prawda? Do tego wszystkiego dochodzą objawowe bóle migrenowe, które występują znacznie częściej, oraz objawy zewnętrzne, takie jak wysuszenie skóry i łamliwość włosów.

Do istotniejszych objawów i następstw, poza wymienionymi, możemy jeszcze zaliczyć:

  • Wysuszenie śluzówek, co dotyczy zarówno błoń śluzowych pochwy, jak też jamy ustnej.
  • Promowanie tkanki tłuszczowej i znaczne obniżenie możliwości pracy nad mięśniami oraz ich rozwojem.
  • Problemy z zasypianiem i spaniem.
  • Huśtawki nastrojów oraz problemy z funkcjami umysłowymi (koncentracja).
  • Zespół napięcia przedmiesiączkowego ze wszelkimi towarzyszącymi skutkami.

Często z niskim poziomem testosteronu wiążą się choroby autoimmunizacyjne. W wielu przypadkach swój udział, względem spadku poniżej norm fizjologicznych hormonu, ma tak zwany stres chroniczny. Z drugiej strony mamy jeszcze pregnenolon, który to niekoniecznie - w warunkach stresu chronicznego - będzie działał korzystnie. O co chodzi? Otóż w owych okolicznościach, zazwyczaj dochodzi do zwiększonej produkcji kortyzolu i to w właśnie na to pożytkowane są wspomniane pregnenolony. Sytuacja podobna do reakcji na zbyt niski poziom kortyzolu, gdzie za sprawą przysadki mózgowej nadnercza są sygnalizowane o tym fakcie.

W następstwie czego, z pregnenolonu powstają kolejne ilości kortyzolu (hormon stresu). Cóż… zjawisko w stresie chronicznym jest o tyle niekorzystne, że wytwórstwo kortyzolu będzie miało jakby priorytet. Z kolei to mocno ogranicza produkcję testosteronu, estrogenu czy DHEA. Coraz trudniej utrzymać optimum, a poziomy w zależności od sytuacji spadają poniżej norm. Uwaga: szczególnie przy wyczerpaniu nadnerczy oraz leczeniu problemu, wskazane są kompleksowe działania. Pierwszy punkt: zadbaj o nadnercza, a co za tym idzie stabilizację hormonów przez nie wydzielanych.

Cykl menstruacyjny w skrócie i PMS’owe brednie

Zacznijmy od tego, że cykl menstruacyjny dzielimy na dwa etapy. Po pierwszym etapie (folikularnym) następuje „przerwa”, kiedy to dochodzi do zjawiska zwanego uwolnieniem pęcherzyka Graffa z komórki jajowej. Większość z nas kojarzy je jednak pod nazwą owulacji. Dopiero wtedy miejsce może mieć drugi etap cyklu menstruacyjnego – lutealny. Nazwa pierwszej fazy wzięła się od hormonu dominującego w owych dniach, czyli hormonu folikulotropowego (FSH). Przysadka mózgowa w owej części cyklu pobudza wytwórstwo FSH. Ten z kolei nasila wydzielanie estrogenów, w tym i estradiolu, przez kobiece jajniki. Owulacja zachodzi zazwyczaj w warunkach wysokiego poziomu estrogenów. Wraz z nim wzrasta też poziom prolaktyny oraz lutropiny.

W drugiej fazie spada poziom FSH, prolaktyny oraz lutropiny, natomiast estrogeny wciąż utrzymują się na wysokim poziomie. Pod koniec cyklu menstruacyjnego ilość hormonów ulega obniżeniu aż do kolejnego, pierwszego dnia krwawienia miesiączkowego, sygnalizującego ponowne rozpoczęcie fazy folikularnej. Mówiąc w jeszcze większym skrócie: pierwszy dzień krwawienia to również pierwszy dzień fazy folikularnej. Wtedy podwzgórze pracuje nad wytwórstwem GnRH (gonadotropina), która jest swego rodzaju stymulatorem i sygnałem dla przysadki mózgowej, aby zaczęła wzmożoną pracę nad wydzielaniem wspomnianych już LH (lutropina) oraz FSH.

kobieta z bólem głowy

Podstawowo mówi się, że cykl menstruacyjny trwa 28 dni. Jednakże czasami bywa krótszy bądź dłuższy, z uwagi na zmiany trybu życia, natężenia stresu czy po prostu określonych zaburzeń na tle hormonalnym. Mimo wszystko dopuszcza się pewną „granicę błędu”, gdzie wydłużony czy skrócony cykl nie uznaje się za coś nadzwyczajnego. Podobnie jest z  zespołem napięcia przedmiesiączkowego, czyli tak zwanym PMS. Nie jest to zjawiskiem normalnym.

Wiele młodych kobiet po prostu uznaje to za zupełnie oczywiste, że podczas cyklu zmienia się nieco ich sylwetka, która wówczas cechuje się typowym opuchnięciem. Wiele portali, nawet zajmujących się ginekologicznymi kwestiami zamieszcza takowe informacje jako niezaprzeczalny fakt. Podobnie zresztą jak obrzęki i bóle piersi. To jednak jest swego rodzaju odchyleniem od normy, w dużej mierze powiązanym z zaburzeniami hormonalnymi. W tym wypadku sporą rolę odgrywa progesteron, którego poziom powinno się kontrolować szczególnie po owulacji. Bardzo często lekarze, jak i same kobiety, nie zaprzątają sobie głowy kontrolą hormonalną, a tutaj nawet stosunkowo niewielka zmiana może być sygnałem zaburzenia równowagi.

Innymi słowy, wszelkie objawy PMS i samo zjawisko w ogóle nie powinny mieć miejsca. Szczególnie często wymieniane przez kobiety „uczucie ciężkości”, „napompowanie wodą”, stany obrzękowe są powiązane właśnie z niestabilnością hormonalną. W tym wypadku może to wskazywać na progesteron, którego poziom ulegał wahaniom. Warto wspomnieć, że jego spadek (poniżej normy fizjologicznej) odnotowuje się szczególnie w tak zwanej pre-menopauzie. Wzmożone zatrzymywanie wody, na które tak narzeka duża ilość kobiet, jest spowodowane PMSem na skutek zaburzeń progesteronowych. Trzymając go w ryzach nie trzeba byłoby sięgać po np. antagonistów aldosteronu, blokujących receptory.

Wniosek? Po pierwsze, nie uznawajmy za normę czegoś, co nie mieści się w jej zakresie. Po drugie, do problemu podchodźmy biorąc pod uwagę faktyczną przyczynę oraz źródło, a nie same objawy (podobny błąd jest często popełniany w przypadku problemów z tarczycą). Po trzecie, trzeba brać pod uwagę odpowiednie poziomy FSH, progesteronu oraz LH.

Przewaga estrogenowa

Tak jak dla mężczyzn podstawowo dominującym hormonem płciowym jest testosteron, tak u kobiet estrogeny spełniają tę funkcję. Produkowane są głównie w łożysku oraz w jajnikach (pęcherzyk Graafa). Ich produkcja zazwyczaj jest nasilana na drodze stymulacji od strony hormonu luteinizującego, czyli lutropiny (LH). Oczywiście poza podstawowymi „fabrykami estrogenu” można wyróżnić jeszcze pomniejsze obszary zajmujące się owym hormonem. Co ciekawe, będą one miały szczególne znaczenie dla kobiet po menopauzie.

W stanie menopauzy odnotowujemy spadek estrogenu poniżej normy fizjologicznej. Wtedy szczególnie ważne jest, aby zadbać o alternatywę produkcyjną, czyli między innymi wątrobę i nadnercza. Estrogeny trzymane w ryzach, przy zachowaniu optimum hormonalnego, będą przeciwdziałać problemom stawów oraz kości u kobiet, wpływając na sprawniejsze odkładanie się wapnia. Estrogeny biorą też udział w uwalnianiu tlenku azotu, wytwarzaniu naczyń włosowatych oraz płynnym przebiegu mechanizmu krzepliwości. Dodatkowo, to one w dużej mierze mogą odpowiadać za apetyt na seks.

 mężczyzna i kobieta przytuleni na łóżku

Niedobory estrogenów wiążą się rzecz jasna z zaburzeniami rytmu miesiączkowego, wprowadzając nieregularność cyklu. Ponadto wiążą się z takimi objawami jak zaburzenia koncentracji, spadek libido, huśtawki nastrojów, a także zaburzenia snu i zasypiania. Objawy podobne do wcześniej poznanych, co świadczy wyłącznie o zaletach utrzymania optimum hormonalnego oaz działań kompleksowych pod tym kątem. Z drugiej strony mamy jeszcze tak zwaną przewagę estrogenową. Chodzi o stosunek pozostałych hormonów do wspomnianego estrogenu, często jednak przy wyższym jego poziomie względem normy.

iele wspomnianych wcześniej dolegliwości, takich jak nabieranie wody, obrzęki, zmęczenie czy chociażby PMS wraz z całym wachlarzem objawowym jest powiązanych z zaburzeniem równowagi estrogen – progesteron. Dotyczy to również problemów z regulacją masy ciała. Ową przewagę można o tyle łatwiej sobie wypracować, że wspomniane estrogeny znajdują się też w otaczającym nas środowisku. Dostarczamy je również z zewnątrz (np. plastikowe opakowania, zawierające tzw. BPA, nierzadko wstawiane do mikrofali).

Sprawa ma się podobnie w przypadku pestycydów. Cóż, w obu przypadkach wszystko przechodzi na żywność spożywaną i dostarczaną organizmowi. Zabezpieczyć możemy się przede wszystkim stawiając na wysoką jakość żywności. Warto dokładnie przemywać warzywa oraz owoce, a także spożywać zbilansowane posiłki, zawierające korzystne produkty (np. brokuły czy kalafior). Podstawą, jak w większości przypadków, jest jednak optymalna flora bakteryjna.

Spalanie tłuszczu z głową. Pamiętaj o tarczycy

Wbrew pozorom nie tylko mężczyźni tak mają, że na zewnątrz mogą wyglądać jak rzeźby wykute w czasach antycznych, a w środku po prostu... śmietnik. Kobiety nie są tutaj wyjątkiem. Nie dość, że obciążają układ hormonalny oraz immunologiczny z uwagi na mocno podwyższoną aktywność fizyczną, to jeszcze znajdują się w stanie nieustannie powtarzających się, naturalnych cyklach bazujących na hormonach (to o czym powiedzieliśmy sobie wcześniej). Wśród zawodniczek sportów sylwetkowych czy też kobiet trenujących często spotyka się podejście żywieniowo – zdrowotne pełne dziur. Wiele z nich nie myśli o florze bakteryjnej i o utrzymaniu homeostazy funkcjonalnej między narządami czy też hormonami.

W innym wypadku, wówczas nie byłoby problemu z zaburzeniami cyklu menstruacyjnego, gospodarki hormonalnej, wchłaniania związków odżywczych oraz metabolizowania substancji przyjmowanych z zewnątrz. Pomijając już fakt, iż nieodpowiednie dieta w połączeniu z kiepskim trybem życia wiąże się z podwyższonym poziomem stresu oraz nierzadko występującymi komplikacjami dotyczącymi glikemii. Najgorszy wydaje się jednak być niewłaściwy stosunek do redukcji, prowadzący do kłopotów metabolicznych. Z jednej strony jest to zrozumiałe - zawodniczki czują presję czasu, bo zawody zbliżają się wielkimi krokami. Często jednak nie są to wyłącznie "ostatnie szlify".

kobieta fit mierząca się w talii

Redukcje są często nazbyt ostre! Najpopularniejsze i najpowszechniej stosowane „rozwiązanie” przy redukcji tkanki tłuszczowej? Spory deficyt kaloryczny w połączeniu z wysokim współczynnikiem aktywności fizycznej oraz sporą intensywnością treningową. A to wszystko odbija się na gruczole wydzielania wewnętrznego, jakim jest tarczyca. W konsekwencji, zaburzenia sięgają hormonów gruczołu tarczowego odbijając się negatywnie na całym organizmie… Podstawową rolą tarczycy jest wytwarzanie hormonu T4 oraz niewielką, w stosunku do pierwszego, ilość T3. W normalnych warunkach chodzi o konwersję T4 do aktywnego T3, który może mieć wpływ na metabolizm (w przeciwieństwie do T4).

Nadmierna aktywność fizyczna i duże deficyty kalorii sprowadzają się do ograniczenia ogólnego poziomu T3, a w konsekwencji tego drastycznego spadku metabolizmu. Większość uważa wręcz przeciwnie, że wysiłek poprawi metabolizm – w tych okolicznościach zadziała odwrotnie. Niestety u sportowców poddających się restrykcjom kalorycznym i nadmiernej aktywności, związanymi z przemęczeniem typu chronicznego, odnotowuje się spadek aktywnego hormonu T3. Jednocześnie obniżona zostaje wartość konwersji T4 do T3 na skutek ograniczenia, a wręcz tłumienia enzymu nieodzownego dla procesu.

Takie osoby często też borykają się z jednocześnie osłabioną pracą tarczycy (również z zaburzeniem hormonalnym), jak też spowolnieniem metabolizmu. Dotyczy to także metabolizmu spoczynkowego. Bardzo ciężko jest wyjść z błędnego koła metaboliczno – tarczycowego i do tego faktycznie redukować tkankę tłuszczową. Dobrą opcją jest jednak stopniowe wychodzenie z warunków redukcyjnych, pod kątem diety oraz wydatku energetycznego. Reverse diet może być pomocą przy problemach, jak też działaniem profilaktycznym.

Problemy tarczycowe i zaburzenia hormonów gruczołu tarczowego bardzo często mają podłoże autoimmunizacyjne. Z kolei tego rodzaju kłopotów łatwo nabawić się będąc zawodnikiem / zawodniczką, która brnie do celu i spełnienia swoich marzeń nie bacząc na nic innego. W zasadzie chodzi o to samo co wyżej… Czyli duże restrykcje kaloryczne w połączeniu z nadmierną aktywnością fizyczną różnego typu.

Do tego dochodzi jeszcze bardzo niski procent tkanki tłuszczowej, co wbrew pozorom również ma znaczenie. Jałowe odżywianie, duże deficyty energetyczne i intensywne, acz regularne treningi, ogromnie osłabiają układ odpornościowy. To de facto negatywnie odbija się na samej odpowiedzi immunologicznej. Co więcej, narażamy się wtedy na nadwyrężenie tzw. bariery jelitowej, a jak wiemy jelita nie spełniają wyłącznie funkcji pokarmowych - działają też na odporność.

Połączenie najpewniej występującego zespołu nieszczelnego jelita z zaburzeniami hormonalnymi i towarzyszącymi im silnymi stanami zapalnymi typu przewlekłego, prowadzi najczęściej do stanu autoagresywnego. Tym bardziej, że wydzielany jest nadmiar cytokin (np. TNF-alfa) sprzyjających owemu zjawisku.

 kobieta podczas jedzenia

Zaburzenia pracy jajników i zarazem wydzielania hormonów mogą być jakby odpowiedzią na znaczne deficyty kaloryczne, które są swego rodzaju stresem dla organizmu. Podwzgórze warunkujące ich pracę reaguje tak, a nie inaczej… Ponadto wynikiem takich działań mogą być problemy z wydzielaniem leptyny oraz nadwyżka kortyzolu. Podniesiony poziom hormonów stresu, wydzielanych w odpowiedzi na działanie stresorów, może komplikować trawiennie, samopoczucie i powodować kłopoty ze snem. Nie dość, że kobieta (szczególnie w czasie odchudzania) jest bardziej wrażliwa na bodźce stresowe, to jeszcze może mieć do czynienia ze stresem chronicznym.

W tych warunkach hormonalny prekursor wykorzystywany normalnie do wytwórstwa np. progesteronu czy estrogenu jest pożytkowany na zapotrzebowanie kortyzolu. Wszystko to może zaburzać cykl menstruacyjny, jednocześnie prowadząc nawet do braku "okresu". Dieta, styl życia, kompleksowe podejście, kontrola hormonalna, badania i działania prozdrowotne – klucz do sukcesu. Nic nie jest warte poświęcenia Waszego zdrowia. Tym bardziej, że problem może ciągnąć się całymi latami...

Przydatne linki

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.

© 2020 MojeCialo.com Wszelkie prawa zastrzeżone || Treści zawarte na stronie MojeCialo.com mają charakter informacyjno - edukacyjny. Nie mogą być traktowane jako zalecenia lub porady lekarskie. Autorzy i/lub administracja nie ponoszą odpowiedzialności za wcielanie w życie informacji zamieszczonych na stronie. Wszelkie działania powinny być konsultowane ze specjalistą.

Please publish modules in offcanvas position.