Ból mięśni - jak boli to rośnie?

Ból jest naturalnym sygnalizatorem, że coś dzieje się nie tak z naszym organizmem... Oczywiście nie zawsze oznacza to coś złego. A czy jak boli to rośnie?

Ból jest dobry? Cóż... Zauważyliście pewną zależność? Mianowicie, niektóre partie mięśniowe trenujemy z większą intensywnością i po prostu przeprowadzamy na nich o wiele cięższą sesję treningową, niż w przypadku innych. Tak, jak powiedzmy mniejsze grupy mięśniowe z reguły wymagają mniej czasu na zregenerowanie się, a większe więcej, tak też niektóre z nich warto ćwiczyć w konkretny sposób, by czuć charakterystyczne "palenie". Wniosek? Po prostu niektóre mięśnie lubią spory nacisk.

Klasyczne podejście: ból, a aktywność i zachowania

Nie zgadzacie się z tym? Cóż… Ból jest naturalnym zjawiskiem, poprzez który nasz organizm dostaje informację o niekorzystności danego działania. „Boli, więc nie rób tego – boli, więc jest to dla Ciebie złe”. Może to działa u początkujących adeptów siłowni, którzy zmuszają się do ćwiczeń oraz ludzi nietrenujących (gdy chodzi o ból, który nie dotyczy aktywności fizycznej). Na samym początku jesteśmy klasycznym przykładem człowieka, który na zajęciach z wychowania fizycznego (w-f) unikał biegania i poświęcał się grom zespołowym – większość z nas taka była. Dlaczego? Bo nogi bolą, bo to męczy. Zmęczenie w tym aspekcie jest zjawiskiem podobnym do bólu, czyli unikamy go.

Później przychodzi taka chwila, że zaczynamy się zastanawiać... Chcemy lepiej wyglądać, zgadzamy się na zmęczenie, bo zdajemy sobie sprawę z faktu, iż jest nieodłącznym elementem uzyskiwania rezultatów. Specyficzną partią są mięśnie nóg, często pomijane na początku przygód z siłownią. Sesje treningowe tej partii – jeśli podchodzi się do ćwiczeń poważnie – z reguły strasznie męczą. Co natomiast z bólem?

obolały umięśniony mężczyzna siedzący po treningu na siłowni

Mocny trening do uczucia „palenia” czy wręcz bólu mięśniowego okazał się być niezwykle korzystny w ich przypadku. Oczywiście stanowiło to również silny bodziec rozwojowy względem tej grupy mięśniowej. Za najbardziej anaboliczne i wręcz nieodzowne ćwiczenie w odniesieniu do nóg uważa się oczywiście przysiady. Trening do upadku mięśniowego też nie jest niczym nowym. Kwestia przekonania się, że ból nie zawsze jest zły, a wręcz przeciwnie, może być zjawiskiem pozytywnym.

Jak boli to rośnie!

Wyróżniamy bazowo dwa rodzaje bólu, dobry oraz zły. Ten pierwszy jest tzw. bólem adaptacyjnym powstającym np. w wyniku ciężkich ćwiczeń fizycznych, do których nasz organizm nie jest przyzwyczajony. Zakwasy? Tak na to mówimy i też są powiązane z bólem adaptacyjnym. Wystarczy zauważyć, że zarówno w ten sam dzień po treningu, jak i na drugi czy kolejny dzień, staje się to coraz bardziej odczuwalne.

Zakwasy są najczęściej kojarzone z początkującymi adeptami siłowni, aczkolwiek ból adaptacyjny nie jest powiązany wyłącznie z tą grupą osób. Jeśli zaawansowany sportowiec oddaje się zbyt długiej przerwie – np. wypoczynek, co jest de facto w wielu sytuacjach przydatnym zabiegiem – to również muszą stopniowo wracać do możliwości przed przerwą. Organizm odzwyczaił się od danego nacisku i musi wrócić do starych przyzwyczajeń – pod tym kątem jest jednak niezwykle oporny.

Ból jest zatem bardziej sygnalizatorem zmian dotyczących dostosowywania się do obciążenia, a więc mięśnie dają nam sygnał. Oczywiście nie należy popadać ze skrajności w skrajność i trzeba odróżniać zły ból od dobrego – zły to np. ten związany z urazami, kontuzjami czy przeciążeniami (powstaje w ich wyniku).

dobrze zbudowany mężczyzna podczas treningu kettlebells

Ból adaptacyjny może być także zjawiskiem występującym u bardziej zaawansowanych trenujących, choćby jako sygnalizator przełamywania barier. Mięśnie dostosowują się do większego nacisku niż do tej pory, a my robimy postępy i z czasem pozwolimy sobie na większy bodziec treningowy w trybie bardziej regularnym. Jak wspominałem, niektóre partie mięśniowe po prostu  trzeba „przyprzeć do muru”, aby je rozwinąć.

A co na to naukowcy?

Czy jednak przestawać ćwiczyć np. mięśnie nóg w przypadku, gdy odczujemy ból (o ile nie jest związany z urazem, a nasza technika jest właściwa)? Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi na Uniwersytecie w Tampa (2014), w większości ludzie wykonujący ciężkie i energochłonne ćwiczenia na dużą partię, jaką są mięśnie nóg (przysiady, wyciskanie ciężaru na suwnicy itp.) zaprzestają dalszych powtórzeń w momencie odczucia bólu mięśniowego. Następuje wtedy pauza w znacznej przewadze przypadków i ewentualne dokończenie po niej lub też nie, bo zjawisko to występowało nie zawsze nawet przy zrealizowaniu zamierzonych powtórzeń stanowiących podstawę pod rezultaty.

Ból stawał się wyznacznikiem zakresu powtórzeń oraz pewnego rodzaju granicą. Naturalna reakcja, prawda? Jednakże przy tym samym badaniu podzielono trenujących na grupy. Pierwsza grupa wykonywała 10 przysiadów na serię, zaś druga 10 przysiadów na serię z przerwą po piątym powtórzeniu. Efekt? W grupie, która nie zastosowała pauzy w trakcie serii odnotowano większą aktywację mięśni, co de facto przekłada się na lepszy bodziec wzrostowy i tym samym bardziej nasilony wzrost.

Jest ciężko? Ma być! Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Gdyby to było proste, to każdy mógłby wyglądać jak grecki posąg. Jak boli to rośnie! ;) A tak poważnie, najważniejsze jest, aby nauczyć się słuchać swojego organizmu.

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.

© 2020 MojeCialo.com Wszelkie prawa zastrzeżone || Treści zawarte na stronie MojeCialo.com mają charakter informacyjno - edukacyjny. Nie mogą być traktowane jako zalecenia lub porady lekarskie. Autorzy i/lub administracja nie ponoszą odpowiedzialności za wcielanie w życie informacji zamieszczonych na stronie. Wszelkie działania powinny być konsultowane ze specjalistą.

Please publish modules in offcanvas position.