Witamina D3 zwiększa masę i siłę mięśni

Pin It

Witamina D3... Jak często macie wrażenie, że wiecie do czego służy dany suplement, a jednak z powodzeniem może być stosowany też pod innym kątem? Podobnież jest właśnie z witaminami oraz minerałami, gdzie z reguły mówi się o ich zdrowotnych czy prozdrowotnych właściwościach oraz ewentualnym wsparciu w aktywności fizycznej. Jedne zagadnienia względem danego tematu opisywane są stosunkowo szczegółowo i wyczerpująco, zaś inne to wyłącznie ogólniki… Idealnym tego przykładem jest witamina D, która de facto najbardziej znana jest z właściwości tzw. przeciwkrzywiczych. Co jednak ze wsparciem wysiłku czy stosowaniem jej w sportach sylwetkowych i siłowych?

Witamina D3. Pochodzenie i magia jej działania

Generalnie witamina D jest nazwą wspólną dla naturalnych, bądź syntetycznych związków, które wykazują właściwości przeciwkrzywiczne. Wykorzystuje się je w szczególności u niemowląt oraz w młodym wieku u dzieci (przeciwdziałanie krzywicy), czy też w profilaktyce osteoporozy. Najczęściej mieliście zapewne z nią styczność w polipreparatach do pary z wapniem i innymi elementami zależnie od ścisłego celu jej stosowania. W chemii żywności bierze się pod uwagę jej powstawanie z dziesięciu różnych prowitamin na drodze przemian termicznych lub fotochemiczych. Dokładniej rzecz ujmując, na drodze owych przemian z tych kilku prowitamin powstają związki wykazujące aktywność witaminy D. Sama w sobie jest też bardzo często nazywana kalcyferolem ze względu na specyfikę działania na organizm człowieka, zaś związki tego typu zaliczane są do grona steroidów (pochodnych określonych steroli). Skąd się wzięła w ogóle i od kiedy ją znamy? Cóż… Pierwszy metabolit witaminy D został wyizolowany w 1968 roku. Otrzymano mieszaninę różnych związków w stanie skrystalizowanym. Uwzględniając w szczególności działanie owych związków na organizm ludzki, pod uwagę bierze się przede wszystkim te nazywane umownie witaminą D2 oraz D3, czyli kolejno ergokalcyferol i cholekalcyferol.

Aktywność biologiczna na organizm człowieka została w obu przypadkach uznana za stosunkowo jednakową, natomiast gdyby porównać do czegoś samą witaminę D, to można poniekąd stwierdzić, iż jest prohormonem. W wyniku przemian metabolicznych dochodzi do uzyskania specyficznej i aktywnej biologicznie postaci związku, zaś budowa steroidowa wykazuje podobieństwa do np. testosteronu. Stąd też często wniosek, iż może w określonych okolicznościach posiadać wpływ na poziom owego męskiego i silnie anabolicznego hormonu. Ciężko ją zatem też nazywać stricte witaminą, jeśli chodzi o założenia jakie pierwotnie miały spełniać związki należące do tejże grupy. Czy można więc powiedzieć, że witamina D jest hormonem / prohormonem? Jak się okazuje, poniekąd tak. Jeśli chodzi o jej najlepiej poznane, a w sumie najpopularniejsze właściwości, o których głośno się mówi, to przede wszystkim rola witaminy D w gospodarce wapniowo-fosforanowej. Skalę owych właściwości oraz istotę można określić choćby na przykładzie trwałych niedoborów tegoż związku, gdzie u dzieci może wystąpić np. krzywica, zaś u dorosłych dochodzi do osteomelacji czy kruchości całego układu kostnego.

Co natomiast jeśli chodzi o rolę witaminy D jako hormonu? Cóż jedne z głośniejszych badań pochodziły od Birge’a, który stwierdził stymulację syntezy białek wewnątrz komórek mięśniowych przy obecności określonych ilości witaminy D w organizmie, co de facto (biorąc pod uwagę również jej budowę) objawiało się działaniem zbliżonym do anabolicznych hormonów, czyli np. dobrze znanego testosteronu. Można też idąc tym tropem oraz kierując się poniekąd zasadami logiki stwierdzić, że witamina D działa antykatabolicznie, hamując nadmierny rozpad włókien mięśniowych. Anabolizm (faza budująca) i katabolizm (faza niszcząca) to dwie nieodzowne części metabolizmu, który nie mógłby mieć prawa bytu choćby bez jednego z owych procesów. Dla większości ludzi działa to tak: jeśli coś przejawia właściwości anaboliczne, to również musi działać antykatabolicznie. Jest to poniekąd racja, choć też nie zawsze (nie musi to być zasadą). W tym przypadku jednak okazały się prawdziwe. Badania na szczurach w latach 80-tych zostały potwierdzone chociażby w 2005 roku, gdzie pacjenci z niedoborami witaminy D charakteryzowali się stanem zbliżonym do atroficznego ze szczególnym uwzględnieniem włókien tzw. szybkokurczliwych (typ II). Zarówno u szczurów, jak i u ludzi, określone dawki witaminy D poskutkowały zwiększeniem masy ciała, zaś uzupełnianie niedoborów poprawiało ogólną kondycję aparatu mięśniowego. Oczywiście różne źródła podają różne normy dla przyjmowania owego związku, gdyż optymalne jego ilości są uzależnione od naprawdę wielu czynników.

Witamina D ma wpływ na hormony anaboliczne i mięśnie?

Z czasem środowisko zarówno sportowe, jak i stricte zainteresowane suplementami diety, zaczęło przejawiać wyraźne zaciekawienie witaminą D. Przestała mieć wyłącznie znaczenie w ujęciu zdrowotnym i profilaktycznym (prozdrowotnym). Chociaż wciąż najczęściej wspomina się ją przy okazji rozmów na temat układu kostnego, to wiemy już na czym stoimy. Posiada niebagatelne znaczenie jeśli chodzi o aparat mięśniowy, a w tym także i sporty sylwetkowe czy siłowe. Z czym to się wiąże? Otóż steroidowa budowa związku oraz liczne badania i testy dają nam podstawy by określić ścisły związek witaminy D z hormonami typu anabolicznego pełniące niebagatelną rolę w rozwijaniu masy, siły i wytrzymałości samych mięśni przy udziale innych, fundamentalnych wręcz czynników takich jak dieta oraz trening.

witamina D3 a mięśnie i sylwetka - umięśniony mężczyzna

Najczęściej podkreślano związek witaminy D z hormonami ze względu na jej budowę steroidową. Później zaczęto dopatrywać się podobieństw w działaniu do testosteronu i nawet poniekąd uznano ją za swoisty booster męskiego hormonu, co podpierano między innymi badaniami przeprowadzonymi na Uniwersytecie w Graz. O co chodzi? No to teraz się zastanówmy… Odpowiedź hormonalna jest w dużej mierze warunkowana przez miejsce oraz ilość czy aktywność receptorów związanych z danym hormonem. W przypadku witaminy D odnotowano, że jej receptory znajdują się również w jądrach, zaś dalsze badania na dwóch grupach kontrolnych wydawały się potwierdzać, iż ma ona wpływ na syntezę testosteronu ze względu między innymi na wynik około 30% wyższego poziomu testosteronu u grupy suplementowanej witaminą D w stosunku do tej przyjmującej placebo (oczywiście na przestrzeni czasu). Stwierdzono też, że może chodzić o wiązanie specyficznych dla witaminy D receptorów komórek mięśniowych, co de facto ogromnie nasila syntezę wielu białek. Na skutek pobudzenia określonych mechanizmów przez kompleksy witaminy D może dojść do działań przyczynowo – skutkowych również w zakresie pobudzania aktywności receptorów androgenowych (AR) między innymi warunkujących wartość anaboliczną testosteronu (również jego pochodnych). Pozytywna zależność między utrzymywaniem wysokiego (aczkolwiek nie zagrażającego danej osobie – trzeba uważać) poziomu witaminy D, a zwiększeniem poziomu wolnego testosteronu zaobserwowano i potwierdzono jej występowanie np. w badaniach Wehra czy Katharine Nimptsch.

W niektórych badaniach i testach przede wszystkim skupiano się na leczeniu stanów atroficznych oraz miopatii posterydowej, co dokładnie opisują wyniki z 2009 roku (Kate Ward). Zarówno ogólny obraz mięśniowy ulegał poprawie przy tzw. zanikach mięśniowych, jak i ustępowały objawy chorobowe w przypadku ubocznych, niepożądanych efektów stosowania kortykosteroidów. Ogólnie rzecz biorąc, można też stwierdzić, że podobieństwo działania do testosteronu przejawia się także w przypadku rozwoju oraz rozmnażania mniej rozwiniętych komórek mięśniowych.

Chodzi tylko o testosteron? Oczywiście, że nie… Kojarzycie miostatynę, prawda? Miostatyna jest jednym ze specyficznych białek i w pewnym sensie hormonem uznawanym za jeden z najbardziej katabolicznych czynników względem mięśni szkieletowych. Jak wiecie, hormony anaboliczne takie jak insulina, testosteron czy choćby hormony tarczycy i IGF-1 (insulinopodobny czynnik wzrostu) stymulują procesy oraz mechanizmy dające efekt rozrostu czy nawet przerostu tkanki mięśniowej (czynnik rozwojowy). Miostatyna natomiast działa przeciwnie jako element hamujący ograniczający tzw. nadmiar produkcyjny względem kurczliwych białek naszych komórek mięśniowych. Teraz wyobraźcie sobie, że np. zwiększamy poziom hormonów wykazujących silne działanie anaboliczne, zaś aktywność miostatyny jest silnie ograniczona. Regeneracja może odbywać się znacznie sprawniej, zwiększa się aktywność komórek satelitarnych, a przede wszystkim kaskada procesów z tym związanych stymuluje kinazę białkową treoninowo-serynową (mTOR) silnie i jak najbardziej pozytywnie stymulując anabolizm w przypadku etapu translacyjnego. Jak widać efektywne blokowanie miostatyny zwiększa możliwości rozwojowe naszych mięśni, co przejawia się w szybszym przebiegu procesów anabolicznych, a także umożliwia maksymalną regenerację w znacznie krótszym czasie dając efekt poprawienia wytrzymałości ogólnej włókien i całych mięśni.

W ogólnym tłumaczeniu może to oznaczać, że przy właściwym podejściu będzie możliwe z pewnością wprowadzenie dłuższych i bardziej intensywnych sesji treningowych, co de facto przełoży się na znacznie lepszy oraz mocniejszy bodziec treningowy prowadzący do rozwoju ogólnej masy, wytrzymałości i siły mięśni. Co ma z tym wspólnego witamina D? Otóż zgodnie z badaniami z 2011 roku (Garcia), witamina D może podnosić poziom folistatyny, czyli hormonu pełniącego w zasadzie rolę inhibitora miostatynowego ograniczającego jej silnie kataboliczne działanie, co de facto zostało potwierdzone między innymi na Stanowym Uniwersytecie Ohio. Zgodnie z badaniem Alexandra McPherrona, u osób u których zwiększano poziom folistatyny zaobserwowano wzrost ogólnej masy mięśniowej oraz możliwości siłowych i wytrzymałościowych.

witamina D3 - kobieta naukowiec patrząca przez mikroskop

Widzimy teraz, że wystarczy połączyć fakty, aby dojść do konkluzji na temat niezwykle pozytywnego oddziaływania witaminy D na rozwój mięśni, a co za tym idzie rezultatów w tym zakresie. Prócz tego, aspekty zdrowotne łączą się ze sportowymi, gdzie witamina D wykazuje dobrotliwe działanie względem nie tylko układu mięśniowego, ale również i kostnego. Oczywiście wszystko to warto jest połączyć z optymalną i indywidualną dietą oraz planem treningowym. Odnośnie dawkowania witaminy D dobrze będzie skonsultować się z kompetentnymi osobami.

 

Pin It

Related Items

Insulinooporność - zmora naszych czasów

Insulinooporność to wbrew pozorom coraz częstszy p

Glikacja i AGE w naszym organizmie

Co to jest glikacja? Stereotypy i mity od lat, a c

Ashwagandha - sylwetka i zdrowie

Ashwagandha zyskuje na popularności! Ekstrakty roś