Stres - to wszystko przez niego...

Stres, stresory czy sytuacje stresowe, denerwujące napotykamy na każdym kroku: nie zdążyliśmy na poranny autobus, spóźniliśmy się do pracy, sąsiad po raz kolejny wierci gdy my mamy jedyny dzień wolnego, zapomnieliśmy o czymś mniej lub bardziej istotnym. Zdarza się! Z drugiej jednak strony dopiero ciągłe przebywanie w chronicznym stresie jest ogromnym stymulantem do powstania stanów depresyjnych. Niemniej jednak stres jest również czynnikiem oddziałującym na hormony, a to może rzutować na sylwetkę i na pewno samopoczucie czy komfort psychiczny…

Stres stresowi nierówny

Wiadomo, większość z nas narzeka na nadmierny stres codzienny i ma przy tym rację. W ogólnym ujęciu nie jest on zjawiskiem korzystnym. Z drugiej jednak strony, zagłębiając się w problem nieco bardziej można wnioskować, iż potrafi nam się do czegoś przydać. Są różni ludzie i każdy na określone czynniki czy bodźce odpowiada w odmienny sposób. Dla przykładu, część osób pracuje o wiele wydajniej pod presją. Aczkolwiek nie oznacza to że jest to dobre dla ich zdrowia i samopoczucia. Nic bardziej mylnego! W dużej mierze stres jest powiązany z wydzielaniem hormonu uznanego za jeden z najbardziej katabolicznych – kortyzolu. Wspomnijmy jeszcze, że duże obciążenia psychiczne mogą niekorzystnie odbijać się na rezultatach fizycznych, sportowych, wysiłkowych. Rzecz jasna dotyczy to także naszej sylwetki, gdyż utrzymujący się czy często występujący stres idzie w parze z nadmierną drażliwością.

Podwyższona nerwowość z kolei może współgrać ze spadkiem motywacji lub bagatelizowaniu niektórych spraw, np. „aaa znowu zapomniałem o jednym posiłku, więc mam gdzieś i pójdę na trening jutro”. Tak, to jest jak najbardziej możliwe – mimo że na pierwszy rzut oka wydaje się nielogiczne. Z drugiej strony stres może doprowadzać do utrzymującego się uczucia „nie chce mi się”, gdzie do większości spraw podchodzimy jak z przymusu, a na salę treningowy wchodzimy jakby mieli wykonać na nas niebawem egzekucję. Oczywiście działa to w dwie strony i wyczerpanie fizyczne również może oddziaływać na psychikę oraz nie być jednocześnie powiązane z typową definicją stresu.

Pamiętacie jak to bywało, gdy wstawaliście szybko z łóżka w godzinach rannych? Czasami kręci nam się w głowie i ciężko utrzymać równowagę przez pierwsze sekundy. Z drugiej jednak strony, trzymamy się na nogach. Otóż zgodnie z tym co mówią niektóre źródła, kortyzol będący hormonem stresu zabezpiecza nas w pewnym stopniu przed mdleniem zaraz po wstaniu z łóżka. Tak, po przebudzeniu poziom kortyzolu wzrasta. Oczywiście jest to wyłącznie czasowe podwyższenie poziomu hormonu, z którego możemy czerpać jakąś korzyść. Groźny natomiast może być wysoki poziom kortyzolu, który utrzymuje się przez długi czas… Oczywiście można ograniczać poziom stresu różnymi sposobami, a można też obniżać poziom samego kortyzolu, który to przez sportowców dyscyplin sylwetkowych jest jednym z najbardziej znienawidzonych. Głównie przez to że ma charakter kataboliczny, a zatem sprzyja procesom degradacyjny w stosunku do tkanki mięśni, nad której zwiększeniem tak ciężko pracują. Czy zatem zupełnie go obniżać? Jestem zdania, że we wszystkim musi być zachowana równowaga. Zarówno zbyt wysoki, jak i zbyt niski poziom kortyzolu może być szkodliwy. Zmniejszenie jego poziomu może być korzystne w ujęciu pracy nad sylwetką czy muskulaturą.

stres - krzyczący mężczyzna z dymem z uszu

Z drugiej jednak strony kortyzol jest hormonem sprzyjającym zachowaniu homeostazy wewnątrz organizmu.  O co chodzi? Otóż jeżeli istnieje czynnik niszczący i kataboliczny, to musi też istnieć coś o charakterze anabolicznym i budującym – prawda? Przechylanie szali na którąkolwiek ze stron może prowadzić do zaburzeń równowagi procesów życiowych organizmu. Jednym z częstszych sposobów praktykowanych zazwyczaj przez bardziej doświadczonych adeptów siłowni jest blokowanie kortyzolu metodami farmakologicznymi. Te z kolei wywierają silny wpływ na organizm… Najczęściej jest to spowodowane przekonaniem, że kortyzol hamuje anaboliczne działanie innego hormonu – testosteronu. Stąd też pragną zwiększyć swoje możliwości wysiłkowe i przyspieszyć przyrosty beztłuszczowej masy ciała. Wydaje się to nawet logiczne. Całkowite blokowanie go nie będzie jednak korzystne. Anabolizm i katabolizm są zespołami procesów nieodzownymi dla wzajemnego przebiegu – jeden nie może działać bez drugiego. Podobnie jest z gospodarką hormonalną i w tym przypadku.

Ciekawostką może być fakt, że kortyzol może tez nieco pomóc po zakończeniu ciężkiego treningu. Otóż w wyniku sporych obciążeń fizycznych rzecz jasna bardziej intensywne stają się również przemiany energetyczne. Gromadzonych w mięśniach jest też sporo toksyn. Zazwyczaj zaraz po ćwiczeniach przyjmujemy suplementy aminokwasowe w celu nasilenia anabolizmu, szybkiego zahamowania katabolizmu i aktywacji fazy regeneracyjnej – prawda? Otóż warto odłożyć to na około 10-15 minut. Kortyzol wydzielający się nie wyrządzi nam większych szkód, a pozwoli na usunięcie nagromadzonych na drodze wysiłku toksyn. Zgodnie z badaniami, niższy poziom kortyzolu jest w stanie przyczynić się do ułatwienia budowania muskulatury oraz spalania tkanki tłuszczowej. O ile rzecz jasna mieści się w granicy fizjologicznej uznanej za rozsądną, a nie zgodnie z zasadą „im mniej go, tym lepiej”.

Przeciwnik estetycznej sylwetki i zdrowia

Zacznijmy od tego, że znaczna większość sytuacji – zależnie od osoby – jest w stanie pełnić funkcję stresora, jednocześnie wywołując w organizmie reakcję stresową. Oczywiście stres – jak wspominałem – może pełnić pozytywną funkcję lub też negatywną. Z reguły jednak, biorąc pod uwagę tryb życia większości ludzi, mówimy o tej drugiej funkcji, niekorzystnie objawiającej się na tle zdrowotnym. Jeśli chodzi o sportowców oraz osoby solidnie, długi czas pracujące nad szlifowaniem swojej sylwetki, to najczęściej mają do czynienia ze sporymi dawkami regularnego stresu w wyniku połączenia ciężkich treningów różnego rodzaju z życiem prywatnym oraz aktywnościami poza ćwiczeniem. Znamy to – prawda? Mniejsza ilość snu oraz słabsza regeneracja i wypoczynek, aby wyrobić się ze wszystkim. Przecież doba się nie wydłuży, a zatem coś kosztem czegoś.

stres - czarnoskóry mężczyzna z bólem głowy

Pamiętacie kwestie możliwości organizmu do adaptacji? W tym przypadku też działają, a efektem tego jest podniesienie odporności na określony bodziec stresogenny. Adaptacja też może się zmniejszyć na skutek systematycznego i silnego bodźca stresowego – logiczne, prawda? Intensywny, regularny wysiłek towarzyszący sportowcom spotyka się często z obniżeniem aktywności układu immunologicznego i obniżeniem ogólnej odporności organizmu. Ponadto jest jeszcze układ sympatyczny, który nierzadko podlega stymulacji, jednocześnie zaburzając pracę układu odpornościowego.

Ma to jeszcze inne skutki… Silny stres powoduje zwiększenie aktywności układu sympatycznego, jednocześnie doprowadzając organizm do maksymalnej mobilizacji w owych okolicznościach. Oczywiście wiąże się to też z podwyższonym stężeniem kortyzolu, które z reguły utrzymuje się przez dłuższy czas. To z kolei owocuje zwiększeniem ryzyka insulinooporności, gdzie komórki mięśniowe stają się bardziej wrażliwe na insulinę, która wykazuje cechy hormonu anabolicznego i tucznego. W tym przypadku insulina ładuje „energię” w komórki tłuszczu zamiast mięśni, co de facto objawia się zwiększeniem magazynowania tkanki tłuszczowej. Podwyższona zostaje też niestety odporność na hormon tarczycowy, co nie tylko sprzyja insulinooporności, ale również cukrzycy. Coś jeszcze? Obniżony poziom hormonu wzrostu. Nie wspominając już o zwiększeniu ryzyka depresji czy problemach z koncentracją oraz pamięcią.

A co dokładniej z pracą nad sylwetką? Przeciętna osoba w stanie stresu czy nerwów zazwyczaj sięga po słodkie smakołyki. Zaobserwowaliście kiedyś zjawisko zajadania stresu słodkościami lub po prostu przejadaniem się? Otóż zgodnie z badaniami, częste przejadanie się nie tylko sprzyja otyłości, ale też skraca naszą żywotność. Słodycze to podświadomy wybór. Z reguły były traktowane w dzieciństwie jako forma nagrody, którą otrzymywało się za zrobienie czegoś w sposób prawidłowy. Z tego też względu może to być traktowane jako lek na stres. W warunkach stresu obciążony jest układ nerwowy, hormonalny oraz odpornościowy. Szczególnie stymulowany jest autonomiczny układ nerwowy AUN, z czego płyną kolejne impulsy odbierane przez poszczególne narządy limfatyczne typu centralnego oraz obwodowego. Przy sytuacjach stresowych organizm szybko wykorzystuje też zasoby energetyczne, witamin oraz minerałów – pożytkowane są przez mózg i inne narządy.

Duże dawki stresu spotykają się z obniżeniem poziomu serotoniny zwanej hormonem szczęścia i utratą energii, której potrzebuje mózg. W połączeniu z podświadomym systemem nagród (słodycze – smak z dzieciństwa) oraz obniżeniem komfortu psychicznego, sięgamy właśnie po słodkości. Bogate w cukry proste podwyższają poziom glukozy we krwi, co wywołuje gwałtowny wyrzut insuliny dla ustabilizowania poziomu cukru. Częste tak zwane efekty wahadła sprzyjają tyciu – tym bardziej, że spore dawki stresu spotykają się z częstym objadaniem. Ponadto, wspomnieliśmy też o ryzyku lub występowaniu insulinooporności, co nawet przy wysokiej aktywności fizycznej sprzyja tyciu i ogranicza możliwości zredukowania tkanki tłuszczowej.

stres - wskaźnik poziomu stresu

Pozostało jeszcze nieszczęsne działanie kortyzolu – zwanego inaczej hydrokortyzonem – na zwiększanie poziomu tkanki tłuszczowej. Hormon mimo charakteru katabolicznego ma bardzo duży wpływ na ogół przemian metabolicznych. W stosunku do mechanizmów odpowiedzialnych za regulację masy ciała nie dość, że sprzyja rozrostowi tkanki tłuszczowej, to jeszcze mocno ogranicza warunki rozwojowe mięśni. Fatalna sprawa, co?

Silne sytuacje stresowe zwiększają jego poziom, o czym wcześniej już sobie powiedzieliśmy. Z jednej strony jako glikokortykosteroid wpływa na poziom glukozy, przyspieszenie glukoneogenezy i przemiany niecukrowych związków do postaci bazowego cukrowca. Ponadto, mówiąc w dużym skrócie, nasila rozkład kwasów tłuszczowych do ciał ketonowych. Z drugiej jednak strony, spore nadmiary utrzymującego się kortyzolu sprzyjają rozwojowi tkanki tłuszczowej oraz jednocześnie promowaniu otyłości wisceralnej. Zgodnie z niektórymi źródłami, odkładanie tkanki tłuszczowej na skutek działania kortyzolu objawiało się głównie w okolicach pasa. Mówimy też wtedy o zwiększeniu ryzyka stłuszczania narządów wewnętrznych. Owocuje to zmniejszeniem możliwości funkcjonalnych danych narządów oraz upośledzeniu funkcji.

Przydatne linki: