Lektyny - niszczące składniki

Pin It

Kojarzycie lektyny? Obecnie istnieje wiele systemów żywieniowych, które posiadają zarówno swoich zwolenników, jak też oponentów. Kwestiami spornymi zaliczanymi do bardziej powszechnych oraz problematycznych są rośliny strączkowe i… zboża! Każdy teraz mówi na temat glutenu, jaki to on jest niekorzystny i groźny. Osobiście się z tym zgadzam, jednakże niektóre produkty zawierają jeszcze inne ciekawe, acz komplikujące życie składniki. Do nich zaliczymy na przykład lektyny, które to w wielu kręgach medycznych i żywieniowych uznaje się za czynniki zwiększające ryzyko różnych dolegliwości, na tle wielu układów naszego organizmu… Czym właściwie są i w czym szkodzą? Co robić i jak je rozpoznać?

Lektyny i ich natura

Lektyny – jako grupa - w zasadzie nie ograniczają się wyłącznie do świata roślin. Występują zarówno w organizmach roślinnych, jak też zwierzęcych. W zasadzie są grupą białek i zaliczamy je do glikoprotein pochodzenia nieimmunologicznego. Cóż… Z żywieniem mamy do czynienia na co dzień – musimy jeść, aby przetrwać. Kwestia naszego samopoczucia, zdrowia, kondycji fizycznej oraz psychicznej czy umysłowej zależna jest w dużej mierze od tego co spożywamy. Nie bez powodu mówi się „jesteś tym co jesz”, prawda? Nie zdziwi Was zatem fakt, że najlepiej zgłębione są właśnie lektyny pochodzenia roślinnego, występujące w zbożach czy też warzywach, które to nierzadko stanowią codzienny dodatek lub bazę posiłku. Osobiście uważam, że gluten nie jest jedynym czynnikiem zagrożenia w produktach zbożowych (oczywiście nie występuje wyłącznie w zbożach). Mało uwagi poświęca się lektynom, przy których wysokiej koncentracji i regularności przyjmowania, można nabawić się komplikacji zdrowotnych. Zacznijmy od tego, że część z nich nazywamy aglutyninami – przynajmniej te wyizolowane z organizmów zwierzęcych. Natomiast te pochodzenia roślinnego nazywa się fitoaglutyninami. Uważać na nie należy głównie z uwagi na możliwość przyłączania się do błon komórkowych, zlepiania z erytrocytami czy wiązania z niektórymi cukrowcami. Funkcja ta na dłuższa metę rodzi sporo problemów – począwszy od kłopotów trawiennych. Można powiedzieć, że owe komplikacje powiązane z dyskomfortem trawiennym czy problemami ogólnie z układem pokarmowym jest swego rodzaju mechanizmem obronnym roślin. Zwierzęta wydają się omijać niektóre organizmy roślinne, gdy raz już się „sparzyły”. Ciekawe, prawda?

Większość znanych lektyn, których mechanizm działania jest najbardziej zgłębiony,  dotyczy tej grupy białek, która jest w stanie przyłączać się do charakterystycznych błon komórkowych. Zastanawiacie się jakim cudem są w stanie nam zagrozić? Hmm… Zacznijmy od tego, że są związkami odpornymi na degradację typu proteolitycznego w naszym pasażu jelitowym, a zatem nie są trawione i rozbijane na niefunkcjonalne elementy. Z racji tego nadal wykazują aktywność biologiczną i zgodnie z charakterem związków antyżywieniowych, do których je zaliczamy, oddziałują na organizm (oczywiście w swoisty dla siebie sposób).

Posiadają jednak również dobre strony… W niektórych przypadkach działają z korzyścią dla organizmu, zaś w innych już nie koniecznie. Mianowicie: chociażby uczestnictwo i rola zarówno w dojrzewaniu komórek, jak też ich śmierci. Myślę, że nawet Stillmark i Boyd, którzy w zasadzie dali początek lektynom odkrywając je i nadając nazwę nie spodziewali się, że będzie trzeba się aż tak bardzo liczyć z ich istnieniem. Czynne i aktywne biologiczne lektyny w codziennej diecie, które to nie zostają inaktywowane, a są spożywane codziennie w większych ilościach, mogą prowadzić do szeregu komplikacji. Już pierwsze i zarazem ciekawsze przypadki (jeśli chodzi o ich sumienne dobre udokumentowanie) zostały opublikowane w 1980 roku przez Noah i współpracowników. Odnosiły się one do zatrucia fasoli „Red Kidney”, która nie została poddana właściwej obróbce termicznej i którą to do dziś uznajemy jako jeden z głównych produktów zawierających lektyny.

lektyny - czerwona fasola

Zgodnie z doniesieniami, w nasionach roślin strączkowych zawartość samych lektyn może wynosić nawet do 20% wszystkich występujących w produkcie protein! Nic więc dziwnego, że to właśnie rośliny strączkowe – razem ze zbożami - uznaje się za sztandarowy przykład „lektynowego raju”. A jak działają? Cóż… Początkowo rozpatrywano je w kategoriach interakcji z naszymi erytrocytami czy łączenia się z cukrowcami oraz niektórymi błonami komórkowymi. Do tego wszystkiego doszły jeszcze fakty na temat możliwości przyczyniania się przez nie do pogorszenia stanu jelit oraz występowania częstszych problemów pokarmowo – trawiennych. O co chodzi dokładniej?

Co te lektyny w ogóle robią i dokładniej jak działają?

Należałoby zacząć od owego przyłączania się… Wiele lektyn jest w stanie przyłączyć się i wiązać w zasadzie ze wszystkimi naszymi istotnymi komórkami, oddziałując zatem na całe układy w zależności od typu komórki, z którą się łączą. Dla przykładu, są w stanie oddziaływać na układ immunologiczny i mogą także łączyć się z komórkami trzustki czy układu pokarmowego. Wiele z nich wykazuje wysoką odporność na przykład na wysoką temperaturę czy działanie naszych enzymów proteolitycznych. Jednym słowem: kiepsko, prawda?

Rzecz jasna zależnie od rodzaju lektyny, posiada ona charakterystyczne dla siebie działanie. Przykładowo, związki zawarte w fasoli kidney określono jako znacznie bardziej szkodliwe niż te znajdujące się w soi będącej wszak również jednym z produktów o ich największej zawartości. Niemniej jednak, o ile lektyny soi powodowały ograniczenie wzrostu na modelu zwierzęcym, o tyle ich fasolowy odpowiednik wywoływał ubytki masy. Regularna wysoka koncentracja lektyn doprowadzała do nasilonego katabolizmu i znacznych ubytków masy mięśni szkieletowych. Wysnuwano też wnioski, że to ilość lektyn wchłoniętych do ustroju warunkuje zakres indukcji katabolizmu masy mięśni szkieletowych, tanki tłuszczowej oraz glikogenu. Są w stanie łączyć się także z proteinami osocza i doprowadzać do niepożądanych skutków neurologicznych w dłuższym okresie czasu. Najbardziej zgłębioną i zarazem destrukcyjną rolę spełniają na płaszczyźnie naszych jelit. Cóż… Mówi się wszak, że od jelit wszystko się zaczyna i tam też się kończy. Nic bardziej mylnego!

Pamiętacie artykuł o nieszczelnym, cieknącym jelicie? Tak, zatem na pewno zdajecie sobie sprawę do jak wielu nieciekawych sytuacji ów problem może doprowadzać. A co z lektynami? Cząsteczka taka jest w stanie przyczepić się do błon komórkowych, ale również do wyściółki naszego jelita cienkiego, co de facto stwarza ogromne zagrożenie. W efekcie tego zdarzenia nasze enterocyty ulegają znacznemu osłabieniu, co może sprowadzać się do wytworzenia dziur i ubytków na płaszczyźnie wspomnianej wyściółki. Wszystko przez uszkodzenia komórek jelita cienkiego na skutek działania lektyn pokarmowych. To z kolei mocno nadwyręża nasze zdolności do absorpcji wielu składników odżywczych, w tym witamin i minerałów, które to są przyswajane w dużej mierze właśnie za pośrednictwem jelit. Nikt z nas chyba nie ma zamiaru skończyć z dziurawym jelitem… Prawda?

Działanie lektyn w dużej mierze sprowadza się do nie tylko podrażniania jelit, ale również wywoływania stanu zapalnego. Głównym niszczycielem śluzówki jelitowej, a także zaburzeń flory bakteryjnej na tym obszarze jest dobrze nam już znana lektyna WGA, która łączy się zarówno z owymi bakteriami , jak też polisacharydami czy znajdującymi się tam receptorami. Przykładowo, przyłączanie się do bakterii następują na drodze łączenia się z polisacharydami znajdującymi się w ścianie komórkowej. Ponadto, jest też w stanie wchodzić w związek z proteinami. Niektóre bakterie po prostu muszą być traktowane czynnikami enzymatycznymi, ale jak wiemy lektyny są odporne na działanie elementów proteolitycznych i enzymatycznych. Co to oznacza? Przykładowo, lizozym (enzym i czynnik hamujący nadmierny rozwój drobnoustrojów) nie będzie w stanie zadziałać na bakterie, do których przykleiło się WGA. Rodzi nam się tutaj nie lada problem… Logiczne, że organizm reaguje stanem zapalnym jako reakcją immunologiczną na nierozpoznane czy niepożądane składniki dostające się do krwioobiegu. Można rzecz, że w niektórych przypadkach takie WGA stymuluje reakcję odpornościową. Jeśli jednak ta stymulacja trwa zbyt długo, to znowu mamy do czynienia z problemem.

lektyny - kromki chleba pszennego

Co jeszcze dotyczy działania jelit? Niestety w pewien sposób są w stanie ingerować w mechanizm regulacji poziomu cukru. Dzieje się tak głównie z uwagi na właściwości insulinomimetyczne, a zatem lektyny powodować mogą znaczne zaburzenia funkcji insulinowych. Wynika to ze zdolności przyłączania się do receptorów hormonu insuliny. Niestety nie rzutuje o wyłącznie na jeden hormon, gdyż zgodnie z doniesieniami, lektyny zwiększają też ryzyko otyłości między innymi na zasadzie zmniejszania naszej wrażliwości na leptynę. Kolejnym czynnikiem sprzyjającym otyłości jest zaburzanie dobrej i korzystnej dla nas flory bakteryjnej. Dodatkowo, wpływają negatywnie na funkcjonowanie samych receptorów – nie tylko insulinowych czy leptynowych, ale także istotnego dla samopoczucia, zdrowia i sylwetki insulinopodobnego czynnika wzrostu (IGF-1). Mało tego, składniki te nie wykazują wyłącznie alergennego oddziaływania, co de facto skutkuje reakcją obronną ze strony organizmu. Skoro lektyny są w stanie przyłączać się do wielu rodzajów komórek i składników, to wędrując w krwioobiegu zwracają uwagę mechanizmów ochronnych. Natomiast przyklejając się choćby do komórek nerek czy trzustki mogą sprawiać, że atakujemy niemal nieustannie zdrowe i funkcjonujące dotychczas optymalnie organy.

Poza lektynami fasoli indukującymi katabolizm tkanki tłuszczowej oraz spadki masy mięśni szkieletowych, o których sobie już coś nie coś wspomnieliśmy, warto odnieść się jeszcze do lektyn sojowych. Główną wyizolowaną lektyną soi jest hemaglutynina i to w zasadzie ze względu na nią cały produkt dodany został do listy przeciwżywieniowych. Ciekawostką może być fakt, że próbowano modyfikacji strukturalnych soi za pomocą procesów termicznych, które to miały doprowadzać do eliminacji niekorzystnych właściwości hemaglutyniny. Efekt? Zwierzęta, które były karmione zmodyfikowanym produktem wykazywały nie spadek, a wzrost masy ciała.

Co robić z produktami bogatymi w lektyny?

Może nie zawsze uda się wyeliminować wszystkie lektyny i wciąż jedząc w bardzo dużych ilościach, regularnie produkty z dużą ich zawartością wciąż się narażamy, ale… Można próbować zminimalizować skutki poprzez metody inaktywacji dotychczas biologicznie czynnych lektyn. Warto jednak pamiętać, że całkowita ich eliminacja wcale nie musiałaby oznaczać 100% sukcesu w kwestiach funkcjonowania naszego organizmu. Dlaczego? Otóż biorą udział w procesach takich jak apoptoza komórek czy nawet optymalizacji stanów zapalnych, które jak wiemy mimo że kojarzone negatywnie, nie zawsze są złe. Co zatem robić?

lektyny - ziarna zbóż na drewnianym stole

Szczególnie zadowolone z metod będą pewnie osoby, które nie mogą wyeliminować całkowicie zbóż, nasion, strączków czy innych warzyw. Tak to już jest, że w większości ludzie uwielbiają produkty, które są najbardziej szkodliwe czy najmniej wartościowe. Istnieją jednak sposoby by zminimalizować szkodliwość i poniekąd potencjalnie niedobrą dla nas żywność przemienić w stosunkowo zdrową, odpowiednią. Jedną z opcji w tym wypadku jest fermentowanie, które to nawet niebezpieczną soję bogatą w hemaglutyninę jest w stanie zmienić w odpowiedni, odżywczy produkt. Dwa w jednym, bo proces fermentacji eliminuje znaczną część lektyn, a ponadto zapewnia dostęp do pożytecznych dla organizmu probiotycznych bakterii. Oczywiście dobrym sposobem jest obróbka termiczna (parowar sprawdzi się idealnie) – nie zawsze i nie przy każdym produkcie można jednak jej użyć, prawda? Dlatego właśnie w przypadku nasion warto jest namaczać je przez noc, aż do momentu kiełkowania – zmniejsza się ilość lektyn, a sposób dobrze sprawdza się też w kwestii zbóż czy przy chęci eliminacji innych niekorzystnych elementów.

 

Pin It

Related Items

Insulinooporność - zmora naszych czasów

Insulinooporność to wbrew pozorom coraz częstszy p

Glikacja i AGE w naszym organizmie

Co to jest glikacja? Stereotypy i mity od lat, a c

Ashwagandha - sylwetka i zdrowie

Ashwagandha zyskuje na popularności! Ekstrakty roś