Fruktoza - problematyczna czy nie?

Fruktoza jest kojarzona chyb przez większość z nas. Wszyscy znamy też znaczenie węglowodanów dla organizmu człowieka oraz ich rolę w kształtowaniu muskulatury. W wielu przypadków cukrowce są wręcz uważane za zabójcze dla poprawy naszej sylwetki. Coraz większą popularnością cieszą się też systemy żywieniowe oparte o tłuszcze zamiast węglowodanów, jeśli chodzi właśnie o źródło energii. Do tej pory były jedynym, niezaprzeczalnym paliwem organizmu, niezbędnym również dla mózgu. Jak się okazuje nasz organizm nie potrzebuje dużych ilości cukru, zaś z powodzeniem energię  do działania może czerpać z innych elementów, bez utraty możliwości poprawy sylwetki. A co z fruktozą? Wszak owoce są powszechnie uważane za jedne z najzdrowszych produktów! Cóż… witaminy i minerały to przecież nie wszystko. Jak to jest z tą fruktozą?

Fruktoza

Fruktoza to w zasadzie jeden z tych cukrowców, które są szeroko wykorzystywane w przemyśle spożywczym. Przede wszystkim znajdziemy ją w owocach, warzywach czy też miodzie – produktach, którym powszechnie przypina się łatkę elementów składowych naszego zdrowia. Ten zaliczany do heksoz cukier prosty jest tak lubiany (co dotyczy również produktów z jego wysoką zawartością) głównie z uwagi na fakt, że jest jednym z najsłodszych prostych cukrów. Wszyscy wiemy o co chodzi – smak z dzieciństwa… Coś słodkiego kojarzy nam się z czymś dobrym, smacznym i przyjemnym – logiczne, prawda? Kolejnym takim prostym i zarazem bazowym argumentem przytaczanym na korzyść fruktozy jest jej mniejsza w stosunku do glukozy właściwość podnosząca poziom cukru we krwi. To z kolei sprowadza się też do mniejszego wyrzutu insuliny mogącej w tym przypadku być hormonem tucznym, a nie sprzyjającym naszej sylwetce. Przynajmniej tak podaje wiele źródeł i na tym w większości kończy się argumentacja przeciętnego człowieka.

To też nie tak, że fruktoza od zawsze była popularna, znana i lubiana. Głównym propagatorem na świat i zarazem centrum wykorzystania jej na tak szeroką skalę w branży spożywczej były Stany Zjednoczone. Chodziło przede wszystkim o syrop kukurydziany, nazywany też syropem glukozowo – fruktozowym, który to charakteryzuje się bardzo wysoką zawartością wspomnianej już fruktozy. W dzisiejszych czasach ów syrop jest znacznikiem wskazującym produkty dość niskiej jakości. Podobnie, jego użycie jest kojarzone z wysokim przetworzeniem produktów spożywczych. Sam w sobie jest ogromnie niekorzystny dla naszego organizmu. Jeśli chcielibyśmy przyjrzeć się syropowi kukurydzianemu, przez który w dużym stopniu nasz cukrowiec stał się złą sławą owiany, to należałoby zacząć od tego, iż powstaje na drodze chemiczno – technologicznego oczyszczania glukozy oraz fruktozy poddanych hydrolizie. Kukurydzę przerabia się na skrobię kukurydzianą, a następnie przy udziale enzymów poddaje zagęszczaniu i sprowadzeniu do formy syropu.

fruktoza - kosz z owocami

Duże stężenie fruktozy wcale nie jest korzystne dla organizmu! Chodzi przede wszystkim o wspomniane stężenie i obecność sporych ilości owego cukrowca w trybie stosunkowo regularnego spożycia. Warto wspomnieć, iż dostająca się do organizmu fruktoza w zasadzie ulega wchłanianiu w jelicie, natomiast metabolizowana jest bezpośrednio w wątrobie. Tutaj też widoczna jest różnica między glukozą, a fruktozą – druga z wymienionych musi zostać przetworzona wyłącznie przez wątrobę.

Fruktoza i związane z nią wątpliwości

Cóż… Z reguły mówi się o negatywnych skutkach jej nadmiernej konsumpcji zarówno w przypadku sportowców, jak i w odniesieniu do naszego zdrowia. Faktem jest, że spożycie fruktozy u ludzi jest ogólnie zbyt duże. Nie chodzi jednak wyłącznie o spożycie owoców, bo tych wszak nie pochłaniamy za jednym razem na kilogramy. A o co? O towarzystwo w jakim się znajduje oraz o jej stężenie w danej ilości produktu. Mówi się też, że fruktoza posiada bardzo wysoki charakter lipogeniczny. Jak wspominałem, jest metabolizowana tylko w wątrobie, a zatem narząd jest wręcz zmuszany do cięższej pracy przy wzmożonym spożyciu składnika. Wiele źródeł uznaje ją za jeden z bazowych czynników sprzyjających różnorodnym schorzeniom i problemom narządowym, takim jak np. stłuszczenie wątroby. Tym bardziej, że to właśnie ona przetwarza fruktozę do glukozy, która nie jest skora do zasilenia  nas pod kątem stricte energetycznym. Ponadto, spore i regularne spożycie cukrowca, to też zwiększone obciążenie narządu, a co za tym idzie glukozy przekładającej się na zmagazynowaną tkankę tłuszczową. Nasila się wtedy wytwórstwo cząsteczek odpowiedzialnych za transport glukozy, co de facto spotyka się z reakcją zwiększonego przyjęcia cukru przez wątrobę.

Co jednak z owocami? Cóż… Fruktozę nazywa się cukrem owocowym, gdyż owoce od zawsze były jej podstawowym źródłem. Nie znaczy to jednak, że należy się obawiać najbardziej właśnie ich. Nic bardziej mylnego! Zauważcie, że owoce nie składają się z samej fruktozy. Zazwyczaj są to: woda, witaminy, minerały, fruktoza, glukoza oraz błonnik. Oczywiście sprawa się komplikuje w przypadku osób mających problemy z poziomem cukru we krwi czy też metabolizmem węglowodanów. Wówczas owoce szczególnie mogą sprzyjać magazynowaniu tkanki tłuszczowej. Fruktoza zawarta w owocach to tylko jeden z wielu składników i przy normalnej konsumpcji, zdrowym osobom nie powinna komplikować życia. Oczywiście owoce należy włączać w bilans kaloryczny i mieć je na uwadze, gdy borykamy się z nadwagą czy jesteśmy po prostu w okresie redukcji.

Czego zatem się obawiać skoro owoce w rozsądnych ilościach nie powinny wyrządzić szkody zdrowemu człowiekowi? Cóż… W tym momencie należy spojrzeć na problem nieco szerzej. Przeanalizujcie sobie czym w ciągu zwykłego dnia żywi się przeciętny „Kowalski”. Źródłem fruktozy nie są jedynie owoce. Zdecydowanie naszym wrogiem może być sacharoza, czyli typowy biały cukier, którego większość używa np. do słodzenia herbaty czy kawy. Co ciekawsze, w 100g cukru białego znajduje się aż 50g fruktozy! Owszem, w owocach również znajduje się sacharoza – jednak ogólna ilość fruktozy po wliczeniu również tej dodatkowej ilości nie wydaje się być czynnikiem wysokiego ryzyka. Weźmy jednak pod uwagę fakt, że istnieją jeszcze inne produkty, które spożywamy na co dzień… Napoje, soki, słodycze. Ilu z Was idzie do sklepu i kupuje typowy sok znanej marki, oranżadę czy napój woda z sokiem? No właśnie… Tutaj rodzi się kolejny problem. Powszechnie wykorzystywany syrop glukozowo – fruktozowy występujący wszak w kilku wariantach, z których najczęściej stosowanym w przemyśle spożywczym jest ten z zawartością fruktozy na poziomie 55g. Przede wszystkim rozchodzi się o szybkość metabolizacji, stosunek cukrów, aniżeli o kaloryczność samą w sobie. Syrop kukurydziany (bo tak też nazywamy syrop glukozowo – fruktozowy) jest wykorzystywany jako środek słodzący, który wielu uważa już za marker żywności wysoko przetworzonej. Druga sprawa, że stanowi po prostu tańszą alternatywę dla pozostałych środków słodzących – tutaj rozpatrywać należy dodatkowo aspekt technologiczny.

fruktoza - uśmiechnięta kobieta trzymająca owoce

Wysoki udział glukozy, powyżej bezpiecznej normy, oddziałuje niekorzystnie nie tylko na sylwetkę, ale też zdrowie. W tym momencie należałoby wspomnieć, iż takie działania stanowią czynnik indukujący insulinooporność. Insulina jest hormonem nie tylko anabolicznym, ale również tucznym. Co jeśli stan IO się pogłębia? Dochodzi wówczas do uniewrażliwienia komórek – szczególnie mięśniowych – na ów hormon, przez co energia zamiast być lokowana i wykorzystywana we właściwych dla działania komórkach, to jest wręcz upychana do komórek tłuszczowych. Na skutek tego dochodzi też do zwiększenia ryzyka niebezpiecznej kumulacji w obrębie narządów wewnętrznych, takich jak właśnie wątroba. Jednocześnie w insulinooporności przy wysokim poziomie insuliny odnotowuje się blokadę działania gukagonu. Poziom tkanki tłuszczowej nie zmniejszy się na skutek ćwiczeń fizycznych, a samo spalanie okaże się mało możliwe. Dość często spotyka się osoby mówiące, że prawie nic nie jedzą, a coraz więcej i bardziej intensywnie ćwiczą, a wcale nie gubią tłuszczu zmagazynowanego. Powód już znamy.

Kolejnym istotnym punktem jest fakt, że nadmierne spożycie fruktozy może doprowadzać do nasilenia reakcji między owym cukrowcem oraz kwasami tłuszczowymi czy specyficznymi proteinami, dając w efekcie AGE. Chodzi o tak zwane zaawansowane procesy glikacji. Łączenie się białek na przykład z cukrowcami to proces naturalny, ale jeśli w przypadku problemów z węglowodanami mielibyśmy w dłuższym czasie zbyt wysoki poziom cukru we krwi, to enzym kontrolujący ilość połączeń zarówno białek, jak też cukrów zostaje wyłączony z glikacji. Do tego dochodzi nie tylko brak rozeznania w ilości samych połączeń…

Także nie ma kontroli nad rodzajem ulegających łączeniu białek oraz cukrowców. Cukru poniekąd determinują tempo przebiegu glikacji przy wyłączeniu enzymu kontrolującego. Nadmierne wytwarzanie AGE jest równoznaczne z podwyższoną ich kumulacją. Mogą odkładać się np. w obrębie serca czy nerek, sprzyjając jednocześnie wystąpieniu poważnych chorób powiązanych z miejscem wspomnianej kumulacji. Duże ilości produkowanych AGE są też powiązane z nadmiernym powstawaniem RFT (reaktywnych form tlenu). Nie wspominając już o większym ryzyku problemów związanych z aparatem ruchu oraz komplikacji w sferze kolagenowej. Czy też wzmożonymi procesami starzenia chociażby skóry. Osoby mające problem ze zbyt wysokim, utrzymującym się poziomem cukru we krwi odczuwają negatywne efekty nie tylko w sferze wewnętrznej organizmu, ale i ukazują się zmiany widoczne gołym okiem – np. wcześniejsze powstawanie zmarszczek i pogorszenie kondycji skóry. Nadmierne, regularne spożycie fruktozy to czynnik ryzyka względem zbyt dużej produkcji AGE oraz ich kumulacji, co de facto prowadzi do niekorzystnych stanów zapalnych oraz uszkodzeń na płaszczyźnie komórkowej.

fruktoza- mężczyzna i kobieta w kuchni przygotowujący owoce i warzywa

Wiele źródeł podaje tez informacje na temat nasilonego odkładania kwasu moczowego przy jej nadmiernej konsumpcji. To z kolei może przekładać się na szereg komplikacji względem aparatu ruchowego (stawy czy też stany oraz bóle artretyczne) i / lub problemy z nerkami. Poza tym, są znakomitą pożywką dla bakterii podczas schorzeń układu pokarmowego, co niezbyt dobrze rzutuje na naszą immunologię. Co jeszcze niepokoi nas, jeśli chodzi o cukier owocowy? Mówiąc prosto i zarazem skrótowo, nadmiar fruktozy jest niekorzystny pod kątem zdrowotnym nie tylko z uwagi na samo AGE. Z glukozą organizm radzi sobie dość sprawnie, przy udziale swoistych enzymów stanowiących pewnego rodzaju ogranicznik. Chodzi rzecz jasna o enzym fosfofruktokinazy zaliczany do kinaz i kontrolujących nadmierne wytwarzanie cząsteczek fruktozo-1,6-bisfosforanu w procesie glikolizy. W przypadku zbyt dużych ilości glukozy dostępnej do glikolizy, dalsza konwersja może zostać ograniczony. W przeciwieństwie do fruktozy, która pomija fosfofruktokinazę, jednocześnie nie posiadając ogranicznika do dalszej konwersji. Do czego zmierzam? Otóż nadmierne ilości fruktozy w codziennym żywieniu przekłada się na niekorzystne, nawet długotrwale utrzymujące się skutki zdrowotne. W dużej mierze chodzi o podniesienie się stężenia triglicerydów oraz VLDL w naszym organizmie.

Inne problemy i podsumowanie

Jak wynika z wielu analiz naukowych, spożycie fruktozy w codziennym żywieniu jest bardzo wysokie. Niemniej jednak, należy mieć na uwadze, iż fruktoza cechuje się znacznie większą lipogenicznością od glukozy, co de facto nie jest korzystne dla naszego zdrowia czy sylwetki. Wiele źródeł mówi, że ów cukrowiec jest silnie związany ze zwiększonym ryzykiem takich chorób jak cukrzyca, otyłość, nadciśnienie czy syndrom metaboliczny.

Wspomnieć warto jeszcze o niezbyt popularnej, aczkolwiek powszechnej kwestii jaką jest problem z wchłanianiem fruktozy (nie mylić z fruktozemią, czyli wrodzoną nietolerancją). Cukrowiec nie zostaje wchłonięty w jelicie cienkim, a co za tym strawiony. Następstwem tego jest fermentacja w jelicie grubym. Tutaj warto jeszcze przypomnieć, że fruktoza świetnie wpasowuje się w rolę pożywki dla niekorzystnych w danych okolicznościach bakterii, kolonizujących nie te części układu co zwykle. Co przychodzi po fermentacji? Cóż… Niestety przejawia się to nieciekawie, bo uciążliwymi wzdęciami czy bólem brzucha. Oczywiście każdy jest inny, jak również posiada odmienny próg tolerancji fruktozowej. Podsumowując: warto zastanowić się ile tak właściwie dziennie spożywamy fruktozy i czy nie warto obniżyć dobowej konsumpcji.

Przydatne linki:

Pin It